Jak już tak wesoło.. jakiś miesiąc temu straciłam kota, kilka dni temu dowiedziałam się, że mój ukochany pies ma raka.. A wczoraj wzięłam ze śmietnika brata mojego zmarłego kota i to jest pozytywna wiadomość:) co prawda pręgowaniec musi obejrzeć każdy parapet - niezależnie od tego, czy są na nim kwiaty, czy nie;) siedział już każdą łapą w innej hoi albo 4 na raz i pyskiem w cytrynie. Przestraszył się psa i zrzucił mi 3 storczyki;) ale już się przyzwyczaił, spał nawet na jednym z psów (tym chorym wyżle) ;) - cały czas by się przytulał, czohrał..;
mój drugi kot (ten biedak ma cukrzycę) chodzi za nim mrucząc i chce się cały czas lizać po nosie, a ten się go boi hihi ;)