Ale Wam wesoło...oj oj ojoj....tak właśnie!!!..pląsam niczym rusałka...w zwiewnych szmatkach...tu powącham , tam na listku przysiądę..
kropelki rosy roślinkom zanoszę...
Męża zamknęłam w szafie..z synem ,żeby im raźniej było to i z komputerem..kota przywiązałam do kaloryfera obok miski z wodą...nie wiem czy będę miała czas dać mu jeść..może pójdę karmić rosiczki????
Żadnego wsparcia od Was

..o zrozumieniu nie wspomnę...ale bardzo dobrze mi w mojej mini dżungli

....bo moje mądrale wszystko jest w rozmiarze mini... najmniejsze S jakie istnieje.. i długo takim pozostanie.. spokojnie

..Tak się złożyło, że wcześniej byłam prawie bez kwiatów..odkąd po przeprowadzce straciłam 7-letnie krzaczki kawy..potem wielka dracenę 12 -letnią (na ślubie dostałam takie modne wtedy były)...miałam jeszcze Echmeę..jak wreszcie zakwitła bardzo się cieszyłam..ale przekwitła i nie wydała żadnego potomstwa..
Straciłam serce do kwiatów, a że czasu nie było..miałam je tylko na tarasie ...domowe odpuściłam..w ubiegłym roku znów mnie zaczęło skrobać pod lewą łopatką..dostałam chciejstwa jak to któraś nazywa..

...i od nasionek do roślinek..wina internetu

...za dużo zobaczyłam naraz...jak już wlazłam w sklepy po nasionka...ale na kiełki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!...............w rezultacie skończyłam tu na FO..co mnie bardzo cieszy..możliwe, że Was mniej

ale trudno..jakoś ze mną wytrzymacie
