
Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
Re: Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
Róże miałaś przekierować, ja deszczu nie chcę, bo umyłam okna 

- dodad
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 5858
- Od: 21 cze 2009, o 18:22
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: małopolska Gorlice
Re: Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
Ach jakie wy pracowite jesteście z tymi oknami
Ja dopiero za tydzień. Remont u dzieci i meble nowe będą to i okna trzeba będzie umyć.
Na razie róże i górka (z dołkami
) mają pierwszeństwo 

Ja dopiero za tydzień. Remont u dzieci i meble nowe będą to i okna trzeba będzie umyć.
Na razie róże i górka (z dołkami


- 100krotka
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 5427
- Od: 2 gru 2008, o 20:11
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Podkarpacie - strefa 6A ;-)))
Re: Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
Haha, a u nas spadł wreszcie deszcz - wczoraj był, dzisiaj też.
Wiem dlaczego
No przecież umyłam okna
Wiem dlaczego
No przecież umyłam okna

"Dużo ludzi nie wie, co robić z czasem. Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu. " (Magdalena Samozwaniec)
Moje linki - i aktualny
Wizytówka
Moje linki - i aktualny
Wizytówka
- pamelka
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 7280
- Od: 30 gru 2009, o 00:34
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Lubelskie
Re: Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
Gosiu okien nie umyłam, wystarczyło Izowe mycie
i deszczy nadszedł
W murkowych oknach pojawiły się światełka
Dzisiaj pracowita sobota, ostatni w sezonie szkółking zaliczony




Dzisiaj pracowita sobota, ostatni w sezonie szkółking zaliczony


Re: Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
Chociaż na czwartą stronę zdążyłam .....
Jak zwykle Twój wątek galopuje -czy nowy ,czy stary
-------------------------------------------------------------------
Ojojoj ..! Urodziny były ?
Wszystkiego zielonego
!!!
Jak zwykle Twój wątek galopuje -czy nowy ,czy stary

-------------------------------------------------------------------
Ojojoj ..! Urodziny były ?
Wszystkiego zielonego

-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 3833
- Od: 29 gru 2009, o 18:18
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Krakowa okolice
- Kontakt:
Re: Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
Czyli to moje widzenie było nacechowane lekkim niedowidzeniem
Nie ważne czy łan czy one.... jest... yes
. Teraz trzeba tę werbenę przezimować albo wysiać...

Nie ważne czy łan czy one.... jest... yes

- katik
- 1000p
- Posty: 1167
- Od: 2 sty 2011, o 16:14
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: mazowieckie ok/Legionowa
Re: Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
Gosiu witam się w nowym wątku, jakoś zaniedbuję ostatnio forum ale tutaj nie mogłam nie wpaść
Jadę dzisiaj dokupić troszkę wiosennych cebulek bo jak przeczytałam o tych twoich 300

Jadę dzisiaj dokupić troszkę wiosennych cebulek bo jak przeczytałam o tych twoich 300

- Elizabetka
- Przyjaciel Forum
- Posty: 8473
- Od: 4 lip 2006, o 20:04
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Śląsk
Re: Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
Re: Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
Ach... nie ma to jak dłuuuga impreza urodzinowa
dziękuję ponownie
a moderków proszę, w miarę możliwości, o przeniesienie życzeń do mojego wątku personalnego czyli do Gorzatkowa
Oj... co Wy z tymi oknami? Akurat te, które zdążyłam umyć tydzień temu, deszcz zlał tak dokumentnie, że kwalifikują się do ponownego mycia
Dziś bez zdjęć... nie podołałam...
Ale weekend był pracowity!
Primo: sobotnia poranna wizyta w Rybniku, gdzie czekały róże, będące wynikiem kuszenia Elusi
Piękne sadzonki gołokorzeniowe... a jaki wybór! Dobrze, że już wcześniej miałam pełną listę i mogłam dokonać racjonalnego
wyboru... bo inaczej bym popłynęła...
A tak... skończyło się na dziesięciu krzaczkach...
Żeby nie robić pustych przebiegów
doładowałam jeszcze krzaczek jałowca... dwie kępki kostrzewy: ametystową i 'Golden Toupee'... i dwa wyprzedażowe przetaczniki do reanimacji... i na koniec werbenę patagońską... jedną, czyli zgodnie z życzeniem Alebci - one (czyt. łan) 
Żeby nie było zbyt lekko, dorzuciłam... a właściwie miły pan z obsługi
dwa 60 l worki ziemi na oborniku...
Wszystko wskazywało na to, że w sobotę nie ruszę z miejsca z pracami, ale popołudnie okazało się przyzwoite, z przelotnym jedynie deszczem...
Dzięki temu udało się okroić nieco trawnik
i posadzić przy altance cztery z nowozakupionych róż.. w dołki wypełnione mieszanką rzeczonej ziemi, pokruszonej drobno gliny i mojego piachu...
Resztki zdrowego rozsądku kazały mi wycofać się do starych kątów
bo trawnik kurczy się niebezpiecznie... zwłaszcza, że po deszczu darń schodziła jak marzenie...
Pozostało mi skupić się na dotychczasowej różance...
Czyli... zracjonalizować nasadzenia...
Nooo... na palcach jednej ręki policzyć można krzaczki, które pozostały nietknięte
Ale coś zaczyna się z tego wyłaniać...
Pięć nowych róż na razie zadołowane... noc mnie zastała nad tą robotą...
Jeszcze 1/3 rabaty została do... reorganizacji
A jeszcze planuję zmiany na rabacie z Westerplatte...
Tylko kiedy ja wsadzę te cebulki? Ach... póki da się wbić łopatę w ziemię, nie ma strachu
Dobrze, że w niedzielę jeszcze popodlewało po moim przesadzaniu, bo miejscami ziemia sucha już na głębokości jednego szpadla...
Ach... starczy tej pisaniny, bo zostałam ograniczona do 15 uśmieszków... chyba jestem zbyt... emocjonalna

dziękuję ponownie


Oj... co Wy z tymi oknami? Akurat te, które zdążyłam umyć tydzień temu, deszcz zlał tak dokumentnie, że kwalifikują się do ponownego mycia

Dziś bez zdjęć... nie podołałam...
Ale weekend był pracowity!
Primo: sobotnia poranna wizyta w Rybniku, gdzie czekały róże, będące wynikiem kuszenia Elusi

Piękne sadzonki gołokorzeniowe... a jaki wybór! Dobrze, że już wcześniej miałam pełną listę i mogłam dokonać racjonalnego

A tak... skończyło się na dziesięciu krzaczkach...
Żeby nie robić pustych przebiegów


Żeby nie było zbyt lekko, dorzuciłam... a właściwie miły pan z obsługi

Wszystko wskazywało na to, że w sobotę nie ruszę z miejsca z pracami, ale popołudnie okazało się przyzwoite, z przelotnym jedynie deszczem...
Dzięki temu udało się okroić nieco trawnik

Resztki zdrowego rozsądku kazały mi wycofać się do starych kątów

Pozostało mi skupić się na dotychczasowej różance...
Czyli... zracjonalizować nasadzenia...
Nooo... na palcach jednej ręki policzyć można krzaczki, które pozostały nietknięte

Ale coś zaczyna się z tego wyłaniać...
Pięć nowych róż na razie zadołowane... noc mnie zastała nad tą robotą...
Jeszcze 1/3 rabaty została do... reorganizacji

A jeszcze planuję zmiany na rabacie z Westerplatte...
Tylko kiedy ja wsadzę te cebulki? Ach... póki da się wbić łopatę w ziemię, nie ma strachu

Dobrze, że w niedzielę jeszcze popodlewało po moim przesadzaniu, bo miejscami ziemia sucha już na głębokości jednego szpadla...
Ach... starczy tej pisaniny, bo zostałam ograniczona do 15 uśmieszków... chyba jestem zbyt... emocjonalna

- dodad
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 5858
- Od: 21 cze 2009, o 18:22
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: małopolska Gorlice
Re: Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
Goś, u mnie też sobota upłynęła pod znakiem przesadzania róż. Jedna została na starym miejscu, reszta przekopana
Wczoraj podsumowałam zamówienia różane i wyszło mi.... ponad 20 sztuk
I Gdzie ja je ulokuję? 

Wczoraj podsumowałam zamówienia różane i wyszło mi.... ponad 20 sztuk



- Ave
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 8216
- Od: 9 kwie 2008, o 12:11
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Łódź/łódzkie
Re: Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
Ło matko jedyna... ale pracuś
ja dostałam takiego jesiennego lenia (a zimno mnie w tym dodatkowo utwierdza), że nic nie robiłam, ba... od szpadla i grabi to tak mnie odrzucało, że to Połówek zadołował nowo zakupioną sosenkę, bo powiedziałam, że nie wiem kiedy teraz przyjadę. 


Re: Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
Jakie zimno Ewa... jakie zimno?
Jak się pracuje, to się zimna nie czuje...
Polarek, na łapkach i tak rękawice... i dobra nasza!
Do samego końca prac było mi cieplutko... z tym większym zdziwieniem odnotowałam 8 stopni na termometrze po powrocie do domu
Dorota... właśnie mi przypomniałaś, że jeszcze dojdzie 'Oueen of Sweden'
Kurczę... chciałabym dziś powalczyć, ale chyba przyjdzie mi odpuścić
Coś serducho wariuje... hercklekot
w połączeniu z zawrotami głowy nie stwarza to sprzyjających warunków do pracy fizycznej...
Nieee
nie jest to rezultat wczorajszego przyjęcia urodzinowego...
Moze jesień po prostu?

Jak się pracuje, to się zimna nie czuje...
Polarek, na łapkach i tak rękawice... i dobra nasza!
Do samego końca prac było mi cieplutko... z tym większym zdziwieniem odnotowałam 8 stopni na termometrze po powrocie do domu

Dorota... właśnie mi przypomniałaś, że jeszcze dojdzie 'Oueen of Sweden'


Kurczę... chciałabym dziś powalczyć, ale chyba przyjdzie mi odpuścić

Coś serducho wariuje... hercklekot

Nieee

Moze jesień po prostu?
- pamelka
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 7280
- Od: 30 gru 2009, o 00:34
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Lubelskie
Re: Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
A co ja słyszęgorzata76 pisze:Coś serducho wariuje... hercklekotw połączeniu z zawrotami głowy nie stwarza to sprzyjających warunków do pracy fizycznej...


Filiżankę meliski proponuję rano i wieczorem dla uspokojenia

Co to się z tą młodzieżą teraz dzieje

-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 4840
- Od: 17 sty 2009, o 17:26
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: lubelskie
Re: Moje zielone wielokąty 2011 cz.2
Sadzonkę melisy mogę przesłać, bo suszona to nie to samo, co świeże ziółko. 

Pozdrawiam. Elżbieta
Ogród Elżbiety
Ogród Elżbiety