Zdecydowanie są mniej odporne niż stare odmiany. U mnie też wypadło kilka śliw i wiśni, a najgorzej z czereśniami. Mam nadzieję, że 2 które ocalały i już sporo podrosły przez te kilka lat wreszcie się zdecydują zostać u mnie na stałe. Niestety martwię się o jedną, bo tamtej zimy mocno pękła jej kora i jest szeroka rana. Zakryłam ją gałązkami przed mrozem i słońcem, obwiązałam i zobaczymy.
Wiśnie 2 mi cudem przetrwały, ale owocują bardzo słabo i ciągle łapią moniliozę, która je wyniszcza. To nie z ich owoców się cieszę, a z tych samosiejów ze starej wiśni. W tamtym roku były oblepione owocami
Dziś nawet pokręciłam się po ogrodzie, wybrałam taczkę kompostu i okryłam resztę niezabezpieczonych róż. Na kompost sypnełam jeszcze kory i mielonych gałęzi, więc kupki wyszły całkiem przyzwoite.