Aguś, niestety nie biegam, no chyba, że ...po szkole. Ale tego chyba nie można nazwać sportem zawodowym

.
Myślę, że Jadze chodziło raczej o naszą Mistrzynię

.
W ogrodzie cudnie, wczoraj troszkę podziałałam w przedogródku, a dzisiaj pospacerowałam.
Sporo pracy nas czeka, ale damy radę. Gdyby jeszcze taka wiosna została do kwietnia
Agness, dziękuję
Podziwiam te wszystkie eleganckie i wymuskane ogrody, ale kocham mój wiejski

. Wiem, prosty, zbyt kolorowy, potargany

.
Ale każdy zakątek mój, tu mogę być
bogaczem...

i mieć wszystkiego w nadmiarze.
AGNESS pisze: marzy się zanurzyć w tę zieloność
-oj tak...
Joasiu, hostowa, bo tak ją nazywam - to pierwsza część
rozczochranego. Ileż ona przechodziła zmian

.
Uwielbiam, gdy hostowe kły dopiero wychodzą i pysznią się wdzydzkie (to rodzaj haftu kaszubskiego) pierwiosnki, w różnych odcieniach zieleni latem łagodzą jarmarczną ognistą, a jesienią pięknie się złocą.
Gosiu, cieszę się razem z tobą

. Wiem, ile radości może dostarczyć taki malutki kwiatek
Z moich kilku, w 3 lata robi się moja prywatna 'łączka pod leszczyną'.
Ranniki niestety nie lubią mnie

, a szkoda, bo mi się marzą.
Siałaś czy kupowałaś?
