Ewo, to co piszesz o pierisie, jest pocieszające. Mój kupiony w tym roku
Mountain fire miał przyrosty już w sklepie, szybko mu znikły, a teraz ma następne. Drugi to mały
Little heat, ten się tak nie popisuje na razie...
Jule, ta
Katinka bardziej różowo -fioletowa, nie wiem, czy będzie pasowała. A ismena mnie denerwuje i chyba pozostawię ją na zimę w gruncie. Dla liści to ja sadzę hosty!!

(zresztą krasnokwiat na parapecie zrobił mi to samo, u mojej siostry wyrósł kwiat a u mnie sama kapusta!)
Pawle, piszesz o
Mountain fire? Mój w sumie nawet osłonięty, ale w słońcu. Byłoby milo, gdyby przeżył, bo pracuje nad minimalizowaniem strat ;)
Moniu, bo u Ciebie to same zaciszne miejsca. Roślinność bujna i las dookoła. A rh to po prostu zachwycające!
Aga, wrzosowisko było moim marzeniem, mam już 4 odmiany wrzosów, wrzoście i brukentalię, do tego oczywiście iglaki i inne. Wrzosy sadzę w dużych grupach, żeby było widać. W sumie jest ich prawie setka!
Grażynko, a co się stało z wrzosami, wymarzły? U mnie po zimie straty małe, pojedyncze sztuki i to nie wiem, czy od mrozu. Najwięcej padło w lipcu, w czasie upałów. Posadziłam je w nieodpowiednim czasie i nie były zahartowane. Po prostu się ususzyły (a mój m. zapomniał o podlewaniu, gdy wyjechałam).
Justyno, chciałabym mieć problem z nadmiarem, zdecydowanie lepiej, niż z brakiem! ;)
A jaką masz odmianę pierisa, wygląda, ze na mrozy dość wrażliwa?
Igorze, własnie kluczowe pytanie brzmi, jaki? Bo z tego, co piszecie wynika, że mają różną mrozoodporność.
Zastanawiam się, co zrobić z moimi, może pozwolę po prostu im się "wykazać"?