Zgadnijcie co u mnie za oknem... DESZCZ..
Dawno nie padało,prawda? :x
Dziś jednak wytrzymało do wieczora: dałam radę popływać z psem, opryskać róże, przyciąć mahonię (radykalnie - zostało kilka badylków).
Same sukcesy ;)
Dagmara - pokaż jeden z obrazków - przecież to jak najbardziej temat ogrodniczy

Dół przeszedł na tyle, że znowu sięgnęłam po swoją listę chciejstw i planuję wypad do szkółki, złożyłam pergolki kupione na All.. i mam całą masę pomysłów na nowe "grządki". Nie wiem kiedy je zmajstruję, ale na pewno niebawem.
Aniu Zielona - pstry winobluszcz jest na pewno delikatniejszy niż jego zielony kolega.
Już teraz to widzę. Później doszedł do siebie po przeżyciach w supermarkecie i jest bardziej kruchy, ale mam nadzieję że będzie ładnie rósł. Niech nawet i będą te samosiejki...
Obok na płocie rośnie bluszcz - zaraza potworna. Ten to się dopiero sieje.
Kilka w te czy we wte niewiele zmieni.
Na ślimaki i mszyce: niebieskie granulki i opryskiwacz w garść. Będę Ci kibicować
Comcia - pamiętam te Twoje zdjęcia zdjęcia z zeszłego roku

Teraz większość różyc jeszcze w pąkach - pozostaje trzymać kciuki za słońce w czasie kwitnienia.
Mam sporo nowych krzaczków - ciekawa jestem kwiatów a w takim deszczu niewiele z nich będzie..
Mszyce wracają jak bumerang - skąd tyle tego dziadostwa się bierze!?
Bernadetko - ja swoje chyba przesadzę w inne miejsce.
Wszędzie już poprzekwitały, a u mnie takie niemrawe
Muszę raz jeszcze poczytać co kukułki lubią nabardziej.
Ewcia - nie miałaś wcześniej dżdżownic w ogródkowym?
Czy ja coś źle zrozumiałam?
U mnie zawsze było ich sporo, ale w tym roku są całe kłębowiska!
Karo - kukułka jeszcze nie dziś, ale może jutro?
Też zawsze tak czekam: "może już jutro! może pojutrze najpóźniej!"

Mam 4, dostałam od znajomej z lubelskiego.
U nich podobno jest ich cała masa. Bałam się, ze u mnie nie będzie chciała rosnąć, bo klimat inny i ziemia zupełnie nie ta (pamiętam że jak wyjmowałam je z doniczki w której przyjechały, ziemia była tłusta, masywna... nie wiem jak ją opisać. U mnie jest rzadka, rozsypująca się). Ale jakoś powoli bo powoli, ale chyba się zadomowiły

Wcześniej chciałam kupić, ale jak widziałam ceny na różnorodnych targach, to odpuszczałam A tu nagle taka niespodzianka!
Trochę przestraszyłaś mnie tymi korzeniami winobluszcza, ale tam gdzie rośnie nie ma na szczęście rur - wszystko idzie z drugiej strony. Faktycznie - zastanawiam się nad niszczeniem tynku, ale przejrzałam kilka stron i doczytałam, że bluszcz faktycznie robi spustoszenia, ale winobluszcz niekoniecznie,a dodatkowo osusza mury, co u mnie może mieć kluczowe znaczenie.
Powiedz: to właśnie dzikie wino zniszczyło tynk? Wiem że musi czepić się ściany.. Więc byłoby to logiczne.
Mam mieszane uczucia, ale na razie zostawię jak jest. Zobaczę co się będzie działo i najwyżej zainterweniuję w przyszłym roku.
Co do dżdżownic to do pewnego stopnia jestem w stanie zrozumieć.
Przepraszam za drastyczne sceny, ale jak po raz pierwszy odrobaczałam mojego psa (był wtedy szczeniakiem, mieścił się na dłoni), to... przez rok chyba nie jadłam spaghetti. Na sam widok robiło mi się niedobrze.
Natomiast dżdżownice to miód na moje serce
----------------o------o-------------------
Kukułka dzisiaj taka:
Rozkwitają margerytki - widzicie tam w tle pączki różane?
Margerytki trzymają kwiaty bardzo długo, więc może doczekam widoku jednego i drugiego w rozkwicie w tym samym czasie.
Czy to czosnek niedźwiedzi??
To mi się podoba

I tylko potwierdza teorię, że muszę posadzić więcej krzewów - niesamowicie dodają kolorytu.
