Iwonko marzenia się spełniają...uwierz, tylko trzeba bardzo chcieć.
Mój dom nie jest na prawdziwej wsi, jest w tym samym miejscu zamieszkania.
Brałam pod uwagę takie szczegóły jak dostęp do lekarz aby o laseczce sobie dojść, do sklepu dotuptać

, do kościoła się dokulać, plac zabaw aby był w pobliżu bo nigdy nie wiadomo co bedziemy w wieku bardzo dojrzałym robić i czym się zajmować
Poza tym mam tu grono znajomych i przyjaciół, rodzinę w zasięgu ręki, trudno było by mi to zostawić.
Dalia GIGANT nadal stoi mimo deszczu i wiatrów nie pochyliła nawet głowy, inne jeszcze kwitną ale to już nie tak uroczo.
Wypoczynek w Krynicy mi się trafił, pogoda dopisała, Krynica ponoć wypiękniała jest to opinia osób które znały Krynicę wcześniej. Iwonko ale piec kaflowy to ja mam tylko w Domu Ogrodnika, walczyłam jak lwica co by mi go nie rozebrali. Z dzieciństwa pamiętam jak bardzo lubiliśmy wygrzewać sobie plecy, często w jesienne szare dni napalimy i się wygrzewamy jak coś w ogrodzie czy na podwórzu robimy.
Kredensik jeszcze nie doczekał się renowacji ale już są plany więc w nie dalekiej przyszłości stanie na swoim miejscu.
Marysiu Masko jeszcze nie cięłam oleandrów ale i nie mam ochoty po tym zimnie się poruszac, oleandry mogą nawet pierwsze przymrozki pozostać na zewnatrz, dają sobie radę.