A dalie bez nawozu też dadzą radę, ale przy złej glebie zamiast wytwarzać karpy, wytwarza cienkie korzenie, które potrafią sięgnąć o metr od rośliny. Miałam kiedyś taki przypadek. Nieźle się uśmiałam, jak wykopywałam

Krysiu! Widziałam kiedyś program o angielskim ogródku wielkości znaczka pocztowego, gdzie dziewczę pół dnia biegała z łopatką i zakopywała resztki i dokładała kompostu na grządki. Robiła to codziennie, ale jej ogródek wyglądał jak dżungla! Tyle, ze to był ogródek warzywny i ona tym się tylko odżywiała, przynajmniej latem.
A po gościach trzeba odpocząć, nawet jak są najmilsi i najmniej uciążliwi!

Justyna! To sukces! Najważniejsze, ze uratowałaś! Warto zawsze! Tylko nie zapomnij w przyszłym roku, żebyś zdążyła się nimi nacieszyć.
W porządkach i przekopywaniu pomagał mi młodszy syn. Czasami ma dni dobroci da matki

Jacku! Jakoś tak zrozumiałam, że trzeba przekopać

Celinko! U mnie też już wszystko śpi. Tylko z nadejściem mrozu muszę pokopczykować róże i to wszystko.
Mati! Nie nadają się, wierz mi. Bajzel robią i tyle! Postanowiłam w tym roku nie grabić i zostawić te liście do rozłożenia.
Małgosia! Na daliowych watkach nadal ruch. Maniacy planują przyszły sezon. Ja już mam zmartwienie, gdzie to wszystko posadzę. A na pewno w marketach kupie jeszcze z próżności coś.
Jadziu! Dziękuję!

Już nie robię zdjęć, bo nie mam czego pokazywać i kiedy fotografować. Czekam aż ptaki przylecą i może w weekend wypróbuję czatowanie przy małym karmniku. Wtedy będzie fotorelacja.
Ostatnie zdjęcia z ogrodu:
Aksamitki mizeroty, jeszcze nie wyrwałam

Powojnik górski Marjorie - widać, że górski, niedawno posadziłam

