ewamaj, ja już troszeczkę zaczynam się niepokoić tymi miskantami. Dziwne mi się wydaje, że delikatne ostnice przetrwały, a niektóre miskanty stoją pod znakiem zapytania.
JSZFRED, dobrze Asiu, że choć czasem się odzywasz. Ja wiem, jak to jest z wnukami, choć byłam tylko z nimi do ukończenia 2 lat. Ale powiem ci, że liczyłam dni i godziny, kiedy pójdą "na swoje". Asiu, co do turzyc, to u zimozielonych trzeba tylko usunąć suche źdźbła, Ale takie na przykład
Frosted Curls doczytałam w necie, że trzeba ściąć krótko. A
Evergold w ogóle nie ruszam. Inne trawy, powiedzmy kostrzewy trzeba wyczesać. Ja to robię widelcem. Jeszcze nie wszystkie zdążyłam tak uprządkować, ale to już najwyższy czas, bo zaczynają wypuszczać młode zielone traweczki.
Kasik-38, Kasiu, wyobraź sobie, choć to trudne do uwierzenie, że w szkółce, w której byłyśmy (na Białołęce) bratki dostałyśmy za darmo. Po dojściu do kasy czekała nas ta miła niespodzianka

U nich z bratkami koniec sezonu, a więc oddają, choć cena przy nich jest 1,50zł.
sweety, Aniu, ja ci powiem, że przylaszczek to chyba i ja nie widziałam u nas. Ale faktycznie wybór jest duży. Tak jak napisałam wyżej do Kasik-38, mają tego tyle, że oddają czasem za darmo. Oczywiście nie dotyczy to supermaketów, w których rośliny są już strasznie zabiedzone i wysuszone, a oni jeszcze chcą za to jakieś pieniądze.
Keetee, a Dorotko na czarne nie zwrócilaś uwagi? Te to są dopiero oryginalne. I fajnie je dodać do innych kolorów. Na przykład do błękitnych.
Annes77, witaj z rana! Czy będziesz razem sadziła pelargonie z bakopą? Ja bakopę mam co roku. Sadzę ją osobno w donicy, bo wydaje burzę kwiatków. Aż się nie chce wierzyć, że z jednej sadzonki aż tyle może ich być. Ale na przykład z pelargoniami też by wyglądał pięknie. Co do robali i róż, to ja już znajduję pojedyncze mszyce. Na razie nie chcę opryskiwać i załatwiam je mechanicznie. Najbardziej boję się bruzdownicy, bo ją trudno dorwać, a jak są skutki w postaci oklapniętcy pędów, to już jest za późno..
Takasobie, a wiesz Miłeczko, że z tą beczką to świetny pomysł, żeby na imprezy piwo w niej chłodzić. Te beczki są dość popularne, bo widuję je od czasu do czasu w wątkach. Moja mama używała tej dużej do kiszenia ogórków, a mniejszej do marynowanych w słodkim occie śliwek węgierek. Och, cóż to była za smak i aromat. Do dzisiaj je pamiętam, choć sama jestem zbyt leniwa, aby zrobić.
Śliwa dziecięca
