Porobiłąm wczoraj i dziś kilka fotek.
Najpierw moja bolączka - czyli poletko oczyszczalni - czyli busz

Wszystko idzie do przeróbki, ale pewnie dopiero w przyszłym roku, bo trzeba żwiru dowieźć, żeby było wyżej.
Są tam derenie, gdzieś różne wierzby, które potwornie się rozrosły, derenie też strasznie, mimo, że dość mocno je przycięłam... bergenie (małe kurczę były), a przed nimi kaliny nana coś tam, i jeszcze kwitnące właśnie niezapominajki błotne.
A tuż obok...
Stokrocia, poznajesz?
a na górze tak:
Chwasty rosną dziarsko, ale wśród nich można też znaleźć takie oto - wiosenna dostawa od Elsi - jeden z wielosiłów i irysy syberyjskie:
Mój niewielki perukowiec zaszalał w tym roku:
A tu Bonica na pniu - doszczepię jej jedno lub dwa oczka w lipcu:
Wczorajsza sałata - zaplątało się jedno nasionko tej zwykłej, ale ją zostawiłam i całkiem się udała:
I na koniec róże - grudniowy Abraham Darby:
Charles Austin:
Ponownie Clair - już widzę, że kwiaty się trzymają dłużej, niż w zeszłym roku:
I ogólnie borówkowa różanka:
Tam, gdzie jest zruszona ziemia, to moje "oznaczniki" - sadziłam tam ostatnio maleńkie lawendy - obowiązuje więc zakaz włażenia na ten pas, żeby nie zdeptać - inaczej nawet ja miałabym problemy z pamiętaniem, bo lawendy mają z cm
Generalnie jestem zadowolona - róże rosną nieźle, w porównaniu do stanu z wiosny, kiedy trzeba było uważać przy chodzeniu, bo ledwie było je widać z ziemi

No i zapowiada się (przynajmniej na części z nich) całkiem obfite kwitnienie
