Tamaryszku,
To jest rabata zmian, tak ją już sobie nazwałam w tym roku - poddając się i wysłuchując dość ciętych komentarzy mojej rodzinki

.....zasłużenie.
Jej główna cecha, to niestabilność. Są tego dwa powody.....
1) Albo rośliny na niej nie rosną w ogóle, mimo, że powinny - może dzięki nawiezionej ziemi, plus sporo wilgoci w tej części ogrodu, a z drugiej strony - w późniejszej części lata - zacienieniu. I dlatego je wymieniam;
2) Albo wręcz osiągają monstrualne rozmiary, zupelnie odchodzące od opisów, czym wprowadzają sporo chaosu, zagluszając sąsiadów. Myślę głównie o trawach....
Stale, tzn. co drugi sezon wymieniam, zmniejszam - dzielę

.
Ale najśmieszniejsze jest to, że rośnie tam bardzo dużo cebulowych i lilii...czasem posadzę coś piętrowo
A mogę się tak bawić, bo to stosunkowo mała rabata, ale na wprost wejścia - ważna.
Ciekawe, czy będzie identyczna w przyszłym roku?
Sprawiłaś mi ogromną frajdę swoim wpisem. Widziałaś tyle pięknych rabat, w pięknych ogrodach... Ale żeby u mnie

?
Aniu, Gosiu,
Własnie mam teraz na dysku zewnętrznym, i na serwerze.
Bardzo mnie ta sytuacja wystraszyła. Niektórych rzeczy nie byłabym w stanie odtworzyć, nie mówiąc o zdjęciach.....
Grażynko,
No patrz.....
Jakos tak mamy, że narzekamy....ale przecież całe życie z tym żyjemy, to wypadałoby się w końcu przyzwyczaić

prawda? Ja z końcem listopada mam już lepsze i samopoczucie i mój organizm lepiej reaguje na zmiany pogody i zmianę czasu
Alexio,
Licząc właśnie na ich łaskawe zachowanie już zaczęłam mówić per "panno". A może rzeczywiście lepiej mówić do nich księżno Zofio?
Tymczasem
