
Dziękuję
Romuś
Byłam dzisiaj na działce... różyczki, które od tej jesieni siedzą w ogródku przysypane górką ziemi, dostały jeszcze po gałązce stroiszu, bo po przeglądzie wyszło na jaw, że te pieruńskie mrozy, przy braku śniegowej pierzynki, niektórym różycom zaczerniły łodyżki (a to przecie młodziutkie lalki...

)
Tylko kret ma w nosie zimę - kopie jak górnik przodowy w latach 80-tych... dwie taczki ziemi dzisiaj zebrałam z kopców

- przydała się do podsypania większych kopczyków różycom, bo znowu zapowiadają ochłodzenie...
Ponieważ teraz jest czas ogrodowej "posuchy" opowiem Wam o moim sposobie na dni po-świąteczne...
Stworzyłam moją osobistą tradycję

od kilku lat (od 2004) corocznie, o tej porze, po świętach albo tuż przed nimi robię... kalendarz na nowy rok. Wszystko robię sama- od kart z datami po obróbkę zdjęć, które wybieram z fotek zrobionych w ciągu roku... to przednia zabawa. Zrobiłam też kilka razy takie kalendarze jako prezenty gwiazdkowe (na zdjęciach były wówczas utrwalone chwile i wydarzenia z życia rodzinnego osoby obdarowywanej

) Czasami przeglądam kalendarze z lat poprzednich i wiem, że to jest świetna zabawa... Ostatnio w moich kalendarzach jakoś sporo fotek ogrodowych...
Wiem, że to nie jakieś super artystyczne rękodzieło, zwykłe kartki A4 zbindowane razem, ale sprawia mi to wielką przyjemność i nie wyobrażamy już sobie, żeby na naszej ścianie mógł zawisnąć "kupny" kalendarz... a wszystko przez to, że kiedyś nie mogłam dostać w sklepie kalendarza, który miałby dość miejsca na pisanie krótkich "notek przypominających" przy datach... (ten SKS ;))
