Asiu może i tak, ale ty za to nie masz zrytych rabat przez krety przy takim obrońcy

Chociaż uprzątanie martwych zwierzątek z wycieraczki... brrr Mój mi raz przywlókł zmumifikowanego zająca (do tej pory nie mam pojęcia skąd mógł go wytrzasnąć...) i do tego przed samą kolędą, a mąż w delegacji

Śmiałam się, że księdza poproszę, żeby sprzątnął - w końcu facet
Olu super ten piesek

Jedyny problem w tym, że nie do końca jeszcze rozróżnia chwasty od kwiatków i sadzonki z doniczek też mi przynosi na schody

A to już takie zabawne nie jest

Może jakiś szybki kurs mu powinnam zorganizować?
Ewuniu witam serdecznie, rozgość się

Mąż niestety za często nie ma czasu (praca w delegacji), więc zostawiam mu tylko najcięższe prace, a z większością męczę się sama

Niestety gdybym każdą pracę zostawiała jemu to ogród bym miała przed osiemdziesiątką

Cały czas wydaje mi się, że wszystko idzie w ślimaczym tempie i dopiero jak patrzę na stare zdjęcia to widzę ile już zmieniliśmy. Planów jeszcze dużo, gorzej z czasem, siłami i pogodą
Iwonko już zapowiedziałam sobie, że lilie posadzę w każdym zakątku ogrodu

Trochę się bałam ich uprawy, bo naczytałam się o chorobach, wymaganiach itd., ale z roku na rok są coraz większe i ładniejsze, więc sobie jeszcze dokupię więcej

W liliowcach też się zakochuję, ale dla już trzeba więcej miejsca

Budleję posadziłam ze względu na motylki właśnie, uwielbiam przysiąść na tarasie i oglądać ten niekończący się motyli spektakl

Liatra coś u mnie marnawa, nie wiem czemu? Ale za to rozchodniki okazałe przyciągają motylki w ilości chyba jeszcze większej niż budleja

Piesek urósł o kilka centymetrów od tych wszystkich pochwał

Szkoda, że nie robi tego częsciej - w ogrodzie każda para rąk czy łap na wagę złota
