
Gdzieś tam na końcu świata...
-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 8030
- Od: 12 kwie 2012, o 18:56
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Łódzkie
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
Aniu ale masz piękny komplet! Śliczniasty! No tacie i bratu należą się
. Bardzo fajnie im to wyszło. Zgrany team.

- amba19
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 7945
- Od: 11 kwie 2007, o 20:04
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Gdańsk/Chrztowo
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
Aniu - meble ogrodowe
cudne! I nie narzekaj na siermiężne nóżki. Są proste i przez to takie...neutralne. Jak postawisz tam donice z roślinami będzie ok. A przez to, że są metalowe będą miały dużo dłuższą żywotność. Czy będziesz chwała je pod dach na zimę?
Ja mam taki drewniany, tarasowy stół z brzozowych bali. Mam go od 20 lat, ale zimę spędza w domku. Koledze, od którego dostaliśmy materiał właśnie zgnił i padł na glebę drugi z kolei stół, ale te meble stoją na zewnątrz calutki rok.
Napisałaś wcześniej: Teraz ten mój(tamaryszek) ma za zadanie przypominać mi Lublin i lata studiów, które wydają się najbardziej szczęśliwymi i beztroskimi jakie przeżyłam
Oj to prawda...w mojej pamięci pomimo upływu 38 lat ciągle lata studiów w Lublinie jawią się jako pasmo szczęśliwości. I moja miłość do sasanek zaczęła się na LSM-mie, gdzie pomiędzy blokami były cudne skalniaczki, oczka wodne z rybkami a szczęśliwi emeryci siadywali sobie na ławeczkach w tym przyjaznym otoczeniu. I właśnie na tych skalniakach rosło mnóstwo sasanek. Ciekawa jestem czy to wszystko przetrwało do dzisiejszych czasów....

Ja mam taki drewniany, tarasowy stół z brzozowych bali. Mam go od 20 lat, ale zimę spędza w domku. Koledze, od którego dostaliśmy materiał właśnie zgnił i padł na glebę drugi z kolei stół, ale te meble stoją na zewnątrz calutki rok.
Napisałaś wcześniej: Teraz ten mój(tamaryszek) ma za zadanie przypominać mi Lublin i lata studiów, które wydają się najbardziej szczęśliwymi i beztroskimi jakie przeżyłam

Oj to prawda...w mojej pamięci pomimo upływu 38 lat ciągle lata studiów w Lublinie jawią się jako pasmo szczęśliwości. I moja miłość do sasanek zaczęła się na LSM-mie, gdzie pomiędzy blokami były cudne skalniaczki, oczka wodne z rybkami a szczęśliwi emeryci siadywali sobie na ławeczkach w tym przyjaznym otoczeniu. I właśnie na tych skalniakach rosło mnóstwo sasanek. Ciekawa jestem czy to wszystko przetrwało do dzisiejszych czasów....
-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 3539
- Od: 14 lis 2013, o 15:50
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: 60 km od W-wy
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
Aniu fajniutkie te mebelki , a z Kuby pomocnika w ogrodzie też będziesz miała, moja Iza wczoraj z taczką z piaskiem za tatą noga w nogę , sadziła roślinki od Joli- a właśnie muszę Jolu zaspisać ten wierszyk. Jak wymyślisz drzewka owocowe to daj znać , nazwy, ja tej wiosny już się nie zdecydują , dużo tego , nie wiem które będą miały dobrze u mnie- trudne warunki , może na jesieni się zdecyduję.
- Sylwia85
- 1000p
- Posty: 3555
- Od: 24 lut 2013, o 16:57
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: okolice Siedlec
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
Aniu teraz w Nomi można kupić za 9 z kawałkiem tuje. Są i większe po 26zł. Ja zakupiłam 4 mniejsze do donic.
Prezent od rodziców śliczny a mi te nogi się podobają i wiesz ja ich bym nie zakrywała. Bratki postawiłabym na stole. Piękne słoje na drewnie, posłuży Ci ten stół i ławka przez wiele lat. Teraz będziesz mieć miejsce na obiady i spotkania. Nie wiedziałam ze masz tak zdolnego tatę i brata.
Wiesz ja też lubię gdy mam w ogródku spokój. Jednak jeszcze to nie jest to. Z miłą chęcią odgrodziłabym się od sąsiada ( bo mam tylko z jeden strony) żywopłotem z iglaków, ale moje tuje troszkę przy rzadko były posadzone. Pomyślałam ze posadzę coś pomiędzy ale jak się tato dowiedział to powiedział kategorycznie nie. A już miałam plany że jak mi to zarośnie to tam postawię sobie ławeczkę a tak nici z tego
Jak się miewa Kubuś? Wypoczywasz u rodziców?
Prezent od rodziców śliczny a mi te nogi się podobają i wiesz ja ich bym nie zakrywała. Bratki postawiłabym na stole. Piękne słoje na drewnie, posłuży Ci ten stół i ławka przez wiele lat. Teraz będziesz mieć miejsce na obiady i spotkania. Nie wiedziałam ze masz tak zdolnego tatę i brata.
Wiesz ja też lubię gdy mam w ogródku spokój. Jednak jeszcze to nie jest to. Z miłą chęcią odgrodziłabym się od sąsiada ( bo mam tylko z jeden strony) żywopłotem z iglaków, ale moje tuje troszkę przy rzadko były posadzone. Pomyślałam ze posadzę coś pomiędzy ale jak się tato dowiedział to powiedział kategorycznie nie. A już miałam plany że jak mi to zarośnie to tam postawię sobie ławeczkę a tak nici z tego

Jak się miewa Kubuś? Wypoczywasz u rodziców?
Ogród początki - zapraszam serdecznie
Ogród cz.2-poprawianie tego co jest i ciągłe zmiany lato/jesień/zima
Moje małe, wielkie szczęście - ogród cz. III-aktualny- http://forumogrodnicze.info/viewtopic.php?f=2&t=74317" onclick="window.open(this.href);return false;
Ogród cz.2-poprawianie tego co jest i ciągłe zmiany lato/jesień/zima
Moje małe, wielkie szczęście - ogród cz. III-aktualny- http://forumogrodnicze.info/viewtopic.php?f=2&t=74317" onclick="window.open(this.href);return false;
- Ewiczka52
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1306
- Od: 1 lut 2012, o 14:52
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Małopolska
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
ANIU
Te mebelki to przecięż mistrzowstwo - niech ruszy jakaś większa produkcja,bo zbyt pewny 


Pozdrawiam Ewula
- Andzia84
- 1000p
- Posty: 1137
- Od: 23 sty 2014, o 15:51
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: 40 km na pn-wsch od Warszawy
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
Uff...właśnie wróciliśmy z rodzicami i Kubą z basenu
Kubusiątko po raz pierwszy szalało w takiej wodzie. Radochę miał straszną-a to rzucał piłkami, a to siedział w jacuzi, trochę pływał w kole (ale to mu się nie bardzo podobało), a najchętniej pływał w ramionach babci i na plecach dziadka
Jak to fajnie jest pomyślane-takie małe dzieci z automatu łapią ruchy do pływania
Normalnie po upływie wyznaczonego czasu dziadkowie mieli problem z wyciągnięciem małego z wody
Ja się od opieki nad małym wyrwałam bo pływałam na sportowym basenie i tylko na chwilę zajrzałam jak tam dziadkowie sobie radzą. Było super-nie pamiętam już kiedy ostatni raz byłam na basenie. Chyba muszę częściej do rodziców przyjeżdżać 
Madziu-dziękuję
Marysiu- Dziękuję za miłe słowa
Ja nie zamierzam tego kompletu chować. U rodziców dębowa huśtawka i pozostałe dębowe meble są na powietrzu już z 8 lat i nic się z drewnem nie dzieje. Tylko drewnochron się łuszczy, ale to wynik tego, że dębina nie przyjmuje w siebie tak łatwo wszelkich farb i drewnochronów. Szkoda, że w czasie gdy mój tata robił sobie meble olejowanie nie było jeszcze tak popularne i stosowane jak teraz.
Marysiu-wstyd się przyznać, ale do LSM-u zaglądałam rzadko, tylko na ewentualne imprezy, a więc otoczenie mnie jakoś wtedy nie interesowało
Chociaż pracowałam w okolicy wąwozu (przez który codziennie chodziłam do pracy-piękny, zadbany i ukwiecony:) Sama mieszkałam na Racławickich i później najdłużej na Czubach (ale to nowa dzielnica-moja mama jej nie kojarzyła ze swoich czasów). Ale generalnie Lublin uwielbiam i zawsze gdy tylko mam możliwość to chętnie tam zaglądam. To miasto chyba generalnie jest parkowe i takie przyjazne. Przynajmniej dla mnie takim się zawsze wydaje, a starówkę uznaję za najpiękniejszą w Polsce
Ja wiem, że to bardzo subiektywne wrażenie związane z moim życiem, ale ja po prostu kocham Lublin może nawet bardziej niż moją rodzinną Białą Podlaskę i trochę żałuję, że z niego wyjechałam
Marysiu, a na jakiej uczelni studiowałaś?
Dorotko Miło mi bardzo dzięki Twoim słowom
A Ty wiesz Kochana że Twoje ranczo jest 6 km od mojego domu ? Mogłaś mi trochę kwiatków od Joli przywieźć ;) i winka własnej roboty się napić
Twoja pomocnica to już duża pannica i fajnie, że tak pomaga. Dobrze, że te nasze dzieciaczki czasem wolą z tatusiami popracować, przynajmniej my możemy się na czymś innym skupić
A drzewka wybrałam takie: jabłonki: piros, julię, james grieve, śliwę renklodę althana, morelę early blush, gruszę faworytkę (klapsę) i komisówkę, wiśnię debreceni botermo, czereśnię burlat i lapins. Poczytałam w necie opinie o drzewkach i na ich podstawie, biorąc pod uwagę swoje preferencje i zapylanie pomiędzy drzewkami. A jak będzie-zobaczymy 
Sylwuś-teraz jestem w Białej i właśnie mam plan wybrać się do Nomi, zobaczę czy mają coś ciekawegO
Co do tuj-to ja mam świetną szkółkę w swojej okolicy i jest zdecydowanie taniej niż w marketach. Zresztą w zeszłym roku Piotrek kupił 10 cyprysików w tesco chyba. I żaden się nie przyjął. Po wyjęciu z donicy okazało się, że były wykopane z gruntu i praktycznie nie miały korzeni. Dobrze, że były w promocji, ale 50 zł straciliśmy. Zraziłam się do takich zakupów. Oczywiście Obi czy Nomi to typowo ogrodnicze sklepy, ale jednak wolę swoją szkółkę z iglakamI
Ty chyba też masz coś blisko-w jakiejś miejscowości bodajże na L. Kiedyś sprawdzałam gdzie to jest bo mnie ich tuje na allegro zaciekawiły, ale suma sumarum nic tam nie kupiłam bo za daleko ode mnie było. Sylwuniu, a może jakieś powojniki byś posadziła między tymi tujami, albo jednoroczne wilce? Moze Twój tata nie miałby nic przeciwko, a przecież później łatwo to ewentualnie zlikwidować. Albo jakieś byliny wysoko rosnące-np. sadźca purpurowego
Ewiczko Dziękuję ślicznie
heh do większej produkcji to trzeba mieć czas, a mój tato zaganiany jest do coraz to nowych zajęć przez moją mamę. Oczywiście jak u większość mężczyzn wszystko musi u niego nabrać mocy urzędowej i tym sposobem na mebelki czekałam 2 lata
Ale tak naprawdę jestem mu wdzięczna i uważam że mebelki prezentują się naprawdę super 





Madziu-dziękuję

Marysiu- Dziękuję za miłe słowa

Marysiu-wstyd się przyznać, ale do LSM-u zaglądałam rzadko, tylko na ewentualne imprezy, a więc otoczenie mnie jakoś wtedy nie interesowało



Dorotko Miło mi bardzo dzięki Twoim słowom




Sylwuś-teraz jestem w Białej i właśnie mam plan wybrać się do Nomi, zobaczę czy mają coś ciekawegO



Ewiczko Dziękuję ślicznie



Zbudowałam dom, urodziłam syna, czas posadzić drzewo 
Gdzieś tam na końcu świata...mój raczkujący ogródek
Gdzieś tam na końcu świata cz.2

Gdzieś tam na końcu świata...mój raczkujący ogródek
Gdzieś tam na końcu świata cz.2
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
Darzysz Lublin podobnym sentymentem, co mój Mąż. Studiował w Lublinie, a jak kiedyś pojechaliśmy na weekend do Kazimierza, to do Wawy wracaliśmy przez Lublin- wybraliśmy się w podróż sentymentalną.. Mąż odwiedził swoją uczelnię przespacerowaliśmy się po starówce.. Miasto miłe, ale sądzę, że prawdziwego uroku dodają mu Wasze wspomnienia
Ja patrzyłam przez pryzmat "miłej okolicy", a Mąż -przez swoje wspomnienia..

-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 3539
- Od: 14 lis 2013, o 15:50
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: 60 km od W-wy
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
Poczytam o tych odmianach może i ja wybiorę a gdzie kupowałaś, ? To gdzie ty na tym końcu świata skoro 6 km ode mnie ?
u mnie to San Francisco a nie koniec świata , choć też się śmieje że diabeł mówi dobranoc.
Moja pomocnica jest w wieku Kuby chyba 3 czerwca 3 latka skończy. A jak masz to winko to ja część tych kwiatków wykopię i się z Tobą podzielę korzonków dużych od soboty chyba nie puściły
. Ja Lublin nie za bardzo lubię , ale Kazimierz bo koło mojej rodzinnej miejscowości i owszem piękny , sentyment do miejscowości i wspomnienia.



- Andzia84
- 1000p
- Posty: 1137
- Od: 23 sty 2014, o 15:51
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: 40 km na pn-wsch od Warszawy
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
Moniu-Jak najbardziej moje wspomnienia idealizują obraz Lublina w mojej głowie. Mi to jednak nie przeszkadza
Po prostu niektóre miejsca, ulice czy trasa nad zalew Zemborzycki przywołują dla mnie tak miłe wspomnienia, ze już od razu chciałabym tam być. Oczywiście nigdy nie wrócę w te czasy, bo i ludzie i miejsca i ja sama się zmieniłam, ale to co w głowie i moje wyobrażenia pozostają
Fajnie tak czasem wybrać się w taką podróż, ale można też poczuć pewne rozczarowanie bo coś nie wygląda tak jak kiedyś, czy też ludzie z którymi kiedyś można było konie kraść nagle stali się całkiem obcy. Ale powspominać fajnie. Dla mnie takim przywoływaczem tego co było jest muzyka. Czasem gdy usłyszę jakąś melodię to nagle całkiem nieoczekiwany, miły zazwyczaj dla
obraz staje mi głowie
A stawać jest co, bo do tej pory mieszkałam w 3 miastach i osiadłam na wsi, wyszumiałam się, wystudiowałam, wyjeździłam po Polsce. Fantastyczne miałam towarzystwo. Czasem, aż szkoda że powyrastaliśmy i porozjeżdżaliśmy się po świecie
Ale przynajmniej wspominać mam co 






Zbudowałam dom, urodziłam syna, czas posadzić drzewo 
Gdzieś tam na końcu świata...mój raczkujący ogródek
Gdzieś tam na końcu świata cz.2

Gdzieś tam na końcu świata...mój raczkujący ogródek
Gdzieś tam na końcu świata cz.2
- Andzia84
- 1000p
- Posty: 1137
- Od: 23 sty 2014, o 15:51
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: 40 km na pn-wsch od Warszawy
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
Dorotko-ano 6
Ja mieszkam w Szewnicy-koło Jadowa:) Aaaaa widzisz-to ja muszę Kubę bardziej gonić do roboty, a nie tylko śrubki i demolowanie wszelkich sprzętów mu głowie. On jest co prawda troszkę młodszy bo 24 sierpnia skończy 3 latka, ale to facet to powinien też już taczki wozić, a co
A na winko zapraszam, a jakże-jak tylko będziesz wybierać się do siebie to daj znać. Coś obmyślimy-siedzieć w każdym razie jest już na czym
Ja co prawda do końca tygodnia jestem u rodziców, ale później jeśli tylko będziesz miała ochotę wpaść to pisz. Ja zapraszam
Co do kwiatków to ja się po cichutku do Joli może w przyszłym roku uśmiechnę, bo w tym to mój eM nie chce mnie nigdzie wozić
, a Jola zapraszała
Nic to-przez rok go urobię
Drzewek jeszcze nie kupiłam-muszę to zrobić pod koniec tygodnia. Nie wiem jak się sprawdzi metoda zamówienia przez allegro, ale sprzedający ma dobre opinie. Zobaczymy. Podzielę się wiadomością o drzewkach gdy tylko przyjdą 
Dorotko-Ty z tym Lublinem to masz może jak moja przyjaciółka-była tam dwa razy-za pierwszym zerwali jej łańcuszek z szyi, za drugim ktoś ukradł radio z auta. Nic dziwnego, że Lublina nie cierpi. Taki pecH
A teraz jedzie tam po raz trzeci-na szkolenie. Ciekawe czy do 3 razy sztuka 









Dorotko-Ty z tym Lublinem to masz może jak moja przyjaciółka-była tam dwa razy-za pierwszym zerwali jej łańcuszek z szyi, za drugim ktoś ukradł radio z auta. Nic dziwnego, że Lublina nie cierpi. Taki pecH


Zbudowałam dom, urodziłam syna, czas posadzić drzewo 
Gdzieś tam na końcu świata...mój raczkujący ogródek
Gdzieś tam na końcu świata cz.2

Gdzieś tam na końcu świata...mój raczkujący ogródek
Gdzieś tam na końcu świata cz.2
-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 3539
- Od: 14 lis 2013, o 15:50
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: 60 km od W-wy
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
Moja sąsiadka jest z Szewnicy też robi dobre winko
Jolę zapraszałam do siebie może nas obie po drodze zaliczyć
z chęcią się spotkam, musimy się koniecznie umówić . Latem można siedzieć na ranczu ale ile można w jednym miejscu, ja uzależniona też od męża - oczywiście motoryzacyjnie
więc o wszystko muszę się prosić. Ale jak to 6 km to rano wyjdę i przez pola na wieczór dotrę albo w drugą stronę -tylko tam słaby zasięg gorzej jak pobłądzę . Kiedyś do nas dotarła kobitka - wyszła z lasu błąkała się 10 km- wyszła na jagódki, także nawigację i napęd w nogach trzeba mieć. Jeśli chodzi o Lublin- Na szczęście nic mnie takiego nie spotkało , po prostu nie pałam miłością , gubię się w nim , ale każdy ma swoje miejsc,e na ziemi, moim kiedyś były Puławy mówiłam, że się nie wyprowadzę a widzisz też mnie tułało mieszkałam w Skarżysku, potem wróciłam , potem Warszawa a kiedyś moje Kukawki będą . Ogrody w gazetach też latami przeglądałam i te Kukawki to mój ogród, ale może tak jak u Ciebie, kiedyś będzie mój dom.



- jode22
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 4175
- Od: 22 lut 2011, o 14:07
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Warszawa, Rembertów
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
Dorotko, nie wykopuj. Wpadniesz do mnie na kawkę, to ze dwie siaty roślinek zabierzesz dla Ani
.

- ewamaj66
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 21494
- Od: 19 lut 2011, o 16:55
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Warmia
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
Meble bardzo ładne
Blaty, wiadomo
, ale nóżki też. Na pewno wytrzymają dłużej niż drewniane.
Drugi dzień pada. Potem pewnie wszystko się rozwinie i zazieleni


Drugi dzień pada. Potem pewnie wszystko się rozwinie i zazieleni

- aage
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 9923
- Od: 7 mar 2008, o 13:01
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Mój Zakątek
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
Witam w nowym tygodniu
Basen to jest to, można poszaleć i się zrelaksować.
Jaki cudny prezent

Basen to jest to, można poszaleć i się zrelaksować.
Jaki cudny prezent

- amba19
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 7945
- Od: 11 kwie 2007, o 20:04
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Gdańsk/Chrztowo
Re: Gdzieś tam na końcu świata...
Aniu - w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych studiowałam na Akademii Rolniczej, obecnie to jest Uniwersytet Przyrodniczy.
A mieszkałam dwa lata na LSM-mie właśnie a później też dwa lata na Węglinie.
No proszę jakie atrakcje miał Kubuś! Za moich czasów w Białej Podlaskiej basen był tylko na AWF-ie i niespecjalnie był dostępny dla mieszkańców.
A mieszkałam dwa lata na LSM-mie właśnie a później też dwa lata na Węglinie.
No proszę jakie atrakcje miał Kubuś! Za moich czasów w Białej Podlaskiej basen był tylko na AWF-ie i niespecjalnie był dostępny dla mieszkańców.