Oj Elu

byle do piatku .
Wczoraj sąsiad pojechał z żonką i uzbierali po koszyczku ,a w lesie byli dopiero o 13
Mój małżonek jest na zwolnieniu no to mówie do niego
-Zbychu z Anią po koszyczku uzbierali
Pojechał dziś na działkę i wjechał do lasu ,a że nie wie gdzie chodzić

( i jak zbierać

) bo go bardzo ciężko do lasu wyciągnąć to szału nie ma. Jeden słoiczek marynowanych i dwa piętra w suszarce się suszą
Ale ważne ze cokolwiek przywiózł - może załapie bakcyla. Juz mu powiedziałam żeby na sobotę się szykował i pokaże mu gdzie zbierać grzyby

Pozdrawiam. Ewa