Byłam dzisiaj w palmiarni w Łodzi. Do tej pory nie jestem w stanie logicznie myśleć od tego ogromu roślin. Dobrze, że sobie fotki narobiłam, to później, jak mi euforia minie, spokojnie sobie po patrze
No i w tej palmiarni miała kobitka na sprzedanie storczyki. Nie jestem nawet w stanie opisać jak bardzo podobały mi się dwa z nich, ale te ceny... jeden 75 zł, a drugi 200 zł
Pokaże Wam jakie spustoszenie zobaczyłam wczoraj po powrocie do domu
Z tych fiołków to nie wiem czy coś jeszcze będzie
A to sprawcy tego kataklizmu. Jak to zobaczyłam, to myślałam, że im ogony z t... powyrywam, ale jak zobaczyli moją minę to się po kontach pochowali i do wieczora żaden nie wyszedł.
Myślę, że tylko fiołków nie da się uratować, reszta powinna dać sobie radę.
Co im do głowy strzeliło to nie wiem...Zawsze rozrabiają, ale nie do tego stopnia.
Wspolczuje lobuziakow... musisz pomyslec chyba jak ich odseparowac od roslinek albo roslinki jakos zabezpieczyc jak wychodzisz z domku...wiem nie latwa sprawa... ja przed moja papuga tez chowam czasem albo przykrywam jak ja zostawiam w pokoju aby sobie pofruwala, bo lubi maly moj szkodnikpodkubac listeczki i galazeczki
Dzięki dziewczyny za miłe słowa
Wczoraj z winy kota, za telewizorem wylądował storczyk, no i mój małżonek trochę się wkurzył i ostro powiedział: " może wreszcie się zdecydujesz, albo koty, albo kwiaty"
Chyba muszę zacząć mówić do niego kotku i kwiatuszku, żeby czuł jakiś respekt, gdybym miała faktycznie wybierać między kotami a kwiatami