....pierwszy tegoroczny działkowy spacer zaliczony

...
W słoneczku było tak cieplutko i milutko, że myślałam ,że działka powita mnie bardziej wiosennie.
Jednak przyroda ma swój rytm i to pozimowe słonko chyba jej nie oszuka
W mieście śniegu nie mam od dawien dawna, wyobraźcie sobie moje zdziwienie, jak po otwarciu furtki na działkach zobaczyłam śnieg

. Naprawdę byłam w szoku....
Miejscami, w cieniu zalegały cienkie warstwy a na ścieżkach między działkami było go całkiem sporo.
Trawnik pierwszy raz mam zryty przez krety, nie wiem czy nie zwabił ich obornik jaki dałam jesienią w sporych ilościach pod róże.
U sąsiadki , która sypie tylko azofoskę w ilościach hurtowych, kopców brak...
Ogólne ziemia zmarznięta na kość, ciemierniki jeszcze śpią jak zabite, powychodziły tylko zielone noski krokusów i chyba hiacynty. Przebiśniegi też się ociągają ....do tego zryły je krety...brrrrr
Obciachałam powojniki, wierzbę hakuro i hortensje.
Róże jako tako przetrwały , mimo ,że nie mały kopczyków. Te z jesiennego sadzenia obsypałam teraz ziemią bo są spore różnice w temperaturach i obawiam się ,że to słonko może wyrządzić więcej szkody niż zimowe mrozy.
I to chyba tyle
Foteczki ogródkowego przedwiośnia....
