Piszę tego samego posta trzeci raz; i ostatni dzisiaj - coś mi szwankuje laptop.
Z samego rana porobiłam trochę zdjęć, by odwiedzającym pomóc nieco w zorientowaniu
się w topografii
Otóż:
rabata z uprawnionych powodów nazwana "pod bzami" znajduje się na północnej ścianie posesji


Od wschodu mamy wykopki


W zachodniej części mamy na podwórzu orzech włoski, i tu chyba postawię białą huśtawkę w cieniu orzecha przy płocie pod bzami - orzech daje świetny cień, a pod bzami zawsze jest lekki przeciąg co daje świetny efekt wiaterku w upalne wieczory

a wzdłuż płotu zachodniego wreszcie przyciętą jeżynę bezkolcową:

Za płotem tło dla jeżyny stanowi stara brzoskwinia - rodziła pięknie, szkoda mi ją wyciąć, pozostawię pień, bo rośnie tuż przy skarpie i świetnie utrzymuje ziemię i chroni ją przed erozją.
forsycję nigdy nie ciętą (przyrzekłam sobie w tym roku po przekwitnięci mocno ją
ogołocić i porobić szczepki). Zamierzam uformować z niej drzewko a na zasadzenie szczepek
mam 250 m długości drogi do ulicy, więc miejsce się znajdzie. :P

Za forsycją, za płotem ponad piętnastoletnia śliwa węgierka, owoce wielkie, pyszne.
W rogu południowo-zachodnim podwórza sfatygowany namiot foliowy służący obecnie za zimowy
składzik zabawek podwórkowych, wyposażenia i mebli ogrodowych itp. rzeczy mniej potrzebnych. Miałam nie wklejać zdjęcia, bo nie ma się czym chwalić. Ale za dużo pracy tej wiosny, by planować teraz jakąś wymianę (choć mam odłożonych 9 podwójnych, dużych okien na nowy namiocik

Więc mam nadzieję, na pamiątkę jednak zdjęcie to zamieszczam. To najmniej - delikatnie mówiąc - zadbany zakątek:


Za namiotem jest malino-jeżyna. I oto ona

błaga o zrobienie porządku
Przed południową częścią płotu były maliny czerwone i pomarańczowe. W zeszłym roku je zaniedbałam
a w tym zapomniałam i zrzucam tam świeże odpadki organiczne, czyli tworzę świeży kompost

Zeszłoroczny, przerobiony znajduje się obok. Mam nadzieję wrócić do tematu kompostera, ale o tem potem
Widzę jednak, że maliny mają się nieźle, odbiły w innym miejscu. Pomału je uporządkuję. oto kilka fotek tego wstydliwego miejsca:korzenie z wykopu, stary i nowy kompost, pojemnik na deszczówkę czekający drugi rok na zamontowanie

oraz biedne maliny


Drugie ze zdjęć coś nie wyszło, ale pierwsze wiernie oddaje rzeczywistość, zepsuła mi się kapusta kiszona
No i leszczyna - bardzo ważny
element ogrodu - niezwykle płodny krzew; a pod leszczyną... grzybnia kani

oczywiście zakopana więc
niewidoczna
Za płotem zachodnim widok na warzywniak z perspektywy furtki na ogród; gdybym zrobiła zdjęcia wczoraj ta
zieleń traw byłaby ledwie widoczna: był piękny żółty dywan kwiatów mniszka lekarskiego: razem z dziećmi
pozbierałam rozwinięte kwiatki na syrop

a resztę mój wspaniały mąż skosił
Nawet nie zauważyłam - kiedy! Dobrze, że wokół mamy sporo nieużytków w dość ekologicznym terenie, i mam gdzie zbierać jeszcze kwiaty mleczu!

Na południowej ścianie budynku, w okropnych przeciągach wegetuje i nawet nieźle owocuje winorośl

A z przodu, przed płotem wschodnim wieloletnia róża, o którą nigdy nie dbałam, nie zasilałam, nie
podlewałam, a mieszkamy na górce, więc i susze się zdarzały - ona kwitła jak wariatka. Mam gdzieś
zdjęcie, ale nie jej tylko przy okazji wlazła w obiektyw.
Tutaj zdjęcie po jej porządnym tegorocznym przycięciu:

Zanim ogrodzę to miejsce od północy i od torów, muszę wykarczować jeszcze dwa krzewy bzu. W to miejsce zamierzam posadzić albo chojaczki albo spiree. Reszta jutro bo już padam.