
Z tymi planami to różnie- z natury jestem bardzo niecierpliwa i już bym chciała mieć wszystko uporządkowane, niestety czasu na to brak przede wszystkim czasu, nie zapału. Z chwilą postawienia domku -jeszcze nieskończony ? już zaczęłam, chociaż po kawałeczku uprawiać tę moją glinę, bo ziemia jest na moim polu różna akurat przy domku glina i kamienie, które wybieram jak ziemniaki. Złamałam jeden szpadel pogięłam widły nie jakieś chińskie, ale polskie z firmy ROMANIK. Zniszczenie to składam to na karb ziemi a nie producenta. Udało mi się w otoczeniu domku wyrwać chwastom tak około 3 m ziemi i nasadzić tulipany, żonkile, narcyzie szafirki, krokusy, 3 cebulki czosnku ozdobnego, kilka host, 2 krzaczki lawendy, kilka krzaczków bratków, irysy, lilie kilka wrzosów, krzaczek porzeczki czerwonej, krzaczek agrestu, krzaczek aronii i dwa rodzaje traw wysokich ozdobnych. Ile z tego zakwitnie na wiosnę nie wiem. Przy ?przybytku rozkoszy? zasadziłam dzikie wino oraz po obu stronach wejścia wykopane na polu krzaki dzikich róż znalezione -podczas koszenia nawłoci Na razie sadzę bez jakichś planów i blisko domku. Wiosną chcemy zaorać pole, bo zabawa w kopanie zbyt długo będzie trwała - musimy wziąć ciężki pług by wyorał karpy po ściętych sosnach i zbronować. W niektórych miejscach po dzikach są tak wielkie dziury, że jak wejdę to chowam się po pas. Ogrom pracy mnie czeka, ale się nie załamuje tylko ten okres letni jest taki krótki dla mnie za krótki. Mam czas tylko dwa dni w tygodniu w sobotę po południu no i grzech się przyznać niedzielę.