Mariolko, ja się kłączami piwonii w ogóle nie przejmowałam, jak je sadziłam u siebie

Po prostu, wbiłam szpadel, poruszałam nim, żeby zrobić miejsce, w które włożę kłącza piwonii ... przydeptałam ... i po robocie

Wstyd się przyznać, ale nawet mi nie przyszło do głowy, żeby popatrzeć czy tam są jakieś korzonki

Już w następnym roku doczekałam się pierwszych kwiatów, a teraz, to już się tak rozrosły, że chyba nie można byłoby ich przesadzić ... nawet bym nie miała odwagi próbować
Według mnie, piwonie są bezproblemowe. Mówię, tak, bo u mnie nie było z nimi problemów :P
Zawsze jesienią obcinam blisko ziemi, przykrywam gałązkami świerkowymi, a w okresie lata obficie podlewam (one uwielbiają wodę) iii zawsze pięknie i obficie kwitną.
Mariolko, ja myślę, że jak będziesz wykopywała z ogrodu swojej mamy jakieś bylinowe, to się nie przejmuj

Wbij szpadel, żeby część kłączy oddzielić od rośliny, a jak chcesz ten wykopany kawałek jeszcze podzielić, to podziel go szpadlem i włóż do ziemi ... natura zrobi swoje
Ja tylko z małymi sadzonkami bardzo uważam i otaczam je troskliwą opieką
Życzę miłego dnia

U nas niestety leje i na działeczkę nie pojechałam ... popracuje za to w domu, nooo i pobędę dłużej na forum
