
Nie jestem na urlopie...Dwa dni temu wróciłam z lasu, a teraz siedzę na zwolnieniu z moim Stasiem - antybiotyk dostał
Ewuniu u mnie wrotycz nie dał rady...
Marto, znów dołożyłam do skalniaka małe co nieco
Witaj
Karinko 
Dziękuję. Dałaś mi do myślenia, mam nadzieję, że moje kolczatki raczej się polubią

Rododendrony chętnie, ale mogą nie przeżyć tego eksperymentu. Chociaż poczytuję sobie o nich i skłaniam się coraz bardziej. W końcu kwaśno i cieniście, "gleba" fantastycznie przepuszczalna
Bea, wianuszek jest przepiękny
Abel, jeszcze kilka rzeczy mam w planach do dodania do tego miszmaszu, hehe.
Olku, do lasu pod koniec lipca jedziemy, tak z tydzień wcześniej dam Ci znać
Witaj
Kasiu 
3mam kciuki za Twoją walkę, ja ogłosiłam Waterloo.
Pati, Ewciu 
Na urlop sierpień zaplanowany, przedszkole Stasia wtedy zamykają.
A teraz relacja. W czwartek przed wyjazdem podlałam wrotyczem i wyruszyliśmy, najpierw do roboty, potem od razu do lasu. Do pracy Staś ze mną pokopytkował i miał radochę po pachy. Pozdrowienia od Stasia:
W lesie paprotki się przyjęły na dobre i do skalniaka dorzuciłam troszkę:
Zaprzyjaźnieni gospodarze z pobliskiej wioseczki dali mi takie sadzonki:
Winobluszcze i nie byłabym sobą, jak nie wynalazłabym variegaty
Trawska zasadzone
Wszystko fajnie, ale w poniedziałek trzeba było wieczorem wracać. A tam ŁAPOKALIPSA...ŁARMAGEDDON
Od ziemiór aż czarno

Begonie praktycznie zamordowane. Ta jaszczórkowa i Kleopatra jakoś jeszcze stały w miarę dzielnie.
Powyciągałam z doniczek, ziemię do wora i na śmietnik, wyczyściłam, wypłukałam korzenie jeszcze żywym resztkom, nowy worek gleby przytargałam, posadziłam....I WSZYSTKO w domu PODLAŁAM SUBSTRALEM NA ZIEMIÓRY

Broń ostateczna

I muchozolem je, muchozolem.
Resztki stoją w trakcie kwarantanny. Tylko trzy zostały w swoich doniczkach...a ile w śmieciach...

Dziś nie widziałam żadnej francy.Tyle nerwów mi siadło, że nie mam pytań. A hobby powinno uspokajać raczej.. Czy przetrwają? Nie wiem.
Chyba filodendrona? w Stonce kupiłam za 4PLn dla odstresu
Tylko moje małe hojki mnie uspokajają, bo wszystkie się ukorzeniły i puszczają pędziki wytrwale
I cała relacja. Reszta zielenin ma się dobrze, kolczatki też. Zastanawiam się nad zmianą na parapetach...

Kochani