musiałam się tego nauczyć bo mój M to strasznie uparty typ! normalnie jak osioł (dosłownie i w przenośni - czasami). Ale praca nie poszła na marne - co chcę to mam - czasami szybko idzie a czasami jak po bruku ale w większości przypadków się udaje
Jakoś nigdy się nie zastanawiałam nad wychowaniem swojego M jaki jest to jest taki sam z siebie w sumie chyba wcale nie było potrzeby wychowania On ma swoje chciejstwa więc i mi tez wolno jedno drugiemu nie przeszkadza w rozwijaniu swoich bzików:)
I to jest dobre małżeństwo. Mało takich w tych czasach. Teraz małżeństwa bywają takie, że On sobie, Ona sobie a tworzą tzw. spółkę do wychowania dziecka
moja połówka ma trochę droższe chciejstwa bo są to auta, więc z dwojga złego wolę moje bo i oczyszcza powietrze w mieszkaniu i nie kosztuje tyle co jego
Mój właśnie chciejstwo przedstawił : komplet jakichś kluczy za prawie 3 stówy i ja do niego że mi na kwiatka biduli a on że jak by te moje kwiatki shandlował to by miał komplet kompletów i gadaj tu z takim, ale kwiatuszki dziś nabyłam ładne (sam pochwalił ) to nie mówię źle
Mój M, hmm. jak jeszcze go miałam to miał hopla na punkcie akwarium i rybek, i roślinek do nich. Po części i mnie tym zaraził. No, ale jak się rozstaliśmy to sprzedałam akwaria i rybki, a córce kupiłam śliczne łóżeczko