Witajcie
Miałam już żadncyh marketówek nie kupować.. i złamałam się

A wszystko przez Aneczkę, tą od powojników, co to bzikuje teraz na punkcie róż i na złą drogę sprowadza

. Moje postanowienie legło w guzach. Zauroczona wygooglowaną wczoraj pięknością, którą kupiła wyżej wymieniona Szanowna Pani, napaliłam się na wyjazd do OBI. Niestety mąż miał wczoraj tysiące rozjazdów i z planów wyszły nici. Dopiero jak wracał do domu (ciemną nocą) napisał do mnie żeby mu podesłać nazwę tej róży i jak tylko zdąży przed zamknięciem sklepu to wstąpi ją kupić.. tak więc mam i ja
Pamiętacie jesienne
winne nastawienia mojego eMa? Wczoraj była degustacja

Nie ma nawet porównania ze sklepowymi...
Dziewczyny, cukiernikiem nie jestem, przynajmniej nie z wykształcenia. Torty robię totalnie amatorsko od jakichś 4 lat, a ogólnie piekę od 8

Wcześniej nawet wołami nikt nie zaciągnąłby mnie do piekarnika, no chyba że wyciągnąć gotową do zjedzenia pizzę

Przyszedł jednak czas, że złapałam bakcyla i nadal mnie trzyma
Ewelina, forsycja była wielkim bujnym krzakiem, ale jak tylko ją dostaliśmy (szwagierka chciała się jej pozbyć) eM wygolił ją praktycznie do zera zostawiając jedną gałąź. Obok wbił słupek powiązał w kilku miejscach i po trzech latach drzewko już nie potrzebuje podpory - sztywno trzyma się pionu

Szwagierka już nie raz żartowała, że gdyby tylko wiedziała jak ładnie można wyprowadzić tą forsycję to nie pozbywałaby się jej tak pochopnie

Powojnika Comtesse zabiłam własnoręcznie. Przycięłam - był zielony, a dwa dni później przyszedł bardzo mocny przymrozek. Teraz nie daje znaku życia..
Wanda, najgorzej wyglądają tulipany. Pozostałe rośliny już się podnoszą i nawet ostróżki nie wyglądają aż tak strasznie. Tort jest jadalny w całej okazałości wraz z dekoracjami

Zwykle na ozdoby z masy lukrowej "rzucają się" dzieci.. trzeba pilnować towarzystwa, przecież to sam cukier w cukrze
Sylwia, te pantalony objawiły się u nas w domu w ubiegłym roku. Próbowałam przekonać eMa do kupienia obiektywu makro (jak dotąd bezskutecznie) i pokazuję mu, że przy zbliżeniu rośliny odsłaniają całkiem nowe oblicze, a on że mam radochę w oglądaniu niebieskich pantalonów.. tak mi to utkwiło w głowie, że ilekroć patrzę na szafirki widzę gaćki

Płyteczki wybierane laaata temu. wtedy była to nowość, teraz chętnie zrobiłabym mały remoncik

i wcale nie dlatego, że nie podoba mi się moja kuchnia, ale jak widzę jakie teraz cuda można dostać.. ach..
Witch, witaj

Paczka wciąż otwarta,
ładować się kto może
Zuza, niestety nie mam pojęcia jak nazywa się ten tulipan. Kupowany był kilka lat temu w biedronce. Co do pantalonów, czekam jeszcze na takie ekskluzywne, bardzo napakowane, ale te dopiero w pąkach.
Tulap, szczęściarzu, masz gdzie schować swoje piękności. u mnie cienia jak na lekarstwo. Pod murem wsadziłam Docteur Jamain i mimo, że ma słońce tylko do godz 11 to i tak zdąży mi ją przypalić
