Bo ta kocia grypa jest straszna i zbiera wielkie żniwo. Z tych kociąt które wzięłam od Irenki uchowała się tylko jeden ale ciągle ma chyba zatkane zatoki bo tak dziwnie mruczy przez nos, a ile on antybiotyków dostał, nawet kroplówki.
Jedyne wyjście to nie pozwolić na rozmnażanie takich chorych kotek bo to one przekazują ten wirus swoim dzieciom.
