Dzisiaj zadołowałam wszystkie nie posadzone rośliny w kompostowniku, obsypałam ziemią i grubą warstwą liści z mojej antonówki. Nawet gdyby miały przyjść mrozy do wiosny roślinom nic nie powinno się stać. Zgrabiłam liście ze ścieżki trawiastej, pochowałam ukorzeniające się róże do tunelu i zaraz potem zaczął padać deszcz

Gosiu powiem szczerze że to samo życie tak mnie urządziło, tzn z pracami w ogrodzie. Gdyby nie wykopywanie, wsadzanie i zabezpieczanie roślin niewiele miałabym pracy, a tak musiałam

Wczoraj ścięłam dwa pączki różane i Chopin tak cudownie pachnie, że nie mogłam od niego oderwać nosa


Remont potrwa jeszcze parę dni, bo pan nie ma pomocnika...cóż siły są rozrywane bo brakuje rąk do pracy. Jednak tak jak z kanalizacją widzę korzyści i spokojnie znoszę trudy. Dzisiaj i tak większą część dnia grasowałam w ogrodzie.
Dorotko wiechy na razie nie ma bo jest mokro i zimno a pewne etapy muszą wyschnąć zarówno w domu jak i na zewnątrz. Jednak nic się takiego nie dzieje i znosimy trudy...pan na dole a my na górze

Wychodzę z domu na większą część dnia bo jak wiesz mróz dyszy na karku i dzisiaj starałam się zrobić jak najwięcej. Jutro tylko pookrywam przed nocą i niech się dzieje wola nieba. Musiałam jeszcze oczyścić i zanieść do domu cebule i kłącza do przechowania no i ziemniaczki dla kurek z altany do piwniczki. Zostały jeszcze pelargonie na zewnątrz, ale może tej nocy jeszcze nie przyciśnie bo w prognozie jest 0.
Będą kule? to świetnie


Sprzątania to będę miała dużo z myciem okien włącznie. Poza tym nie wiem czy to oznaka tęgiej zimy, ale pierwszy raz od lat pojawiła się mysz w domu (już jej nie ma) i masa pająków


Jak ma to być koniec sezonu to zrobiłam parę fotek np kwitnącej forsycji! niestety ręce zmęczone i zdjęcie wyszło nieostre


Tu zdjęcie róży, ale w tle widać kolor nieba jaki dzisiaj mi towarzyszył

i parę ogólnych widoczków



tu rosnący dom po sąsiedzku


Mam pewien problem, bo posadziłam kilka odmian berberysów, od dwóch lat już ładnie owocują i powiększyły swoją objętość, ale na wiosnę z jednego z nich ciągle wylatywał szerszeń...nie wiedziałam dlaczego i wyczytałam, że szerszenie właśnie gustują w tych krzewach i w ich owocach ...No i nie wiem wykopać, przesadzić poza ogród czy narażać się na niebezpieczeństwo?

Miłego wieczoru!