Przynoszą króliki, myszki i podrzucają po całej działce nawet szczura M im zabrał i zakopał.
Ale najlepsze jest to, że nie mamy nornic i kretów też nie widać, no czasami.
Od tygodnia jest jeszcze jeden malutki biedaczek, którego podrzucili źli ludzie, prawdopodobnie z domu.
Tak biedny płacze, boi się podejść do jedzenia,stara gromadka nie chce go zaakceptować.
Podsuwam mu jedzonko i zjada jak nikt nie patrzy, ale boję się o niego czy da sobie radę, idzie zima.
Mają wejście do altany cały czas i zimą M je też karm,i ale to maleństwo tak płacze
