Małgoś, witaj
Głowa do góry, ja mam podobnie
Ogarnął mnie taki marazm że szok, jak by mi się chciało tak jak mi się nie chce to by było super
Pogoda nie nastraja pozytywnie i pewnie dlatego nie mamy na nic ochoty
miłego dnia
Gosiu,może to i wina pogody,śniegu po kolana,zawiewa strasznie,ze nawet do sklepu nie wychodzę.Dostałam nowe tabletki od nadciśnienia i może to też jest przyczyną,że życie ze mnie wycieka.Wczoraj byłam na pogrzebie teścia koleżanki,strasznie dołujące wydarzenie.....
Oj, dziewczyny, dziewczyny, przestańcie narzekać. Dni coraz dłuższe, jaśniej się robi. Kataklizmu zimowego nie ma, w sklepach zaczynają się pojawiać kolorowe torebeczki z nasionami. Idzie ku wiośnie !!!
Radzę sobie zrobić na piśmie listę ogrodowych postanowień wiosennych. Ja taką mam i za każdym razem, gdy do niej zaglądam, od razu mi się humor poprawia.
Małgosiu
Gosiu,od tego pocieszania się słodyczami wiosną nie schylę się do pielenia.W poniedziałek jak byłam w mieście kupiłam 3 duże kawałki różnych ciast z kremami, a wcześniej w sobotę piekłam pleśniaka i wszystko oczywiście poszło.
Wandziu,masz rację zgadzam się z tobą.Muszę odszukać wszystkie nasiona,jakie mam,spisać i poczytać w necie kiedy mam je wysiać, ale i tak będę starała się to zrobić możliwie jak najpózniej,żebym nie miała takiego syfu jak co roku.U nas jest jeden ogrodniczy i nie ma jeszcze ani nowych nasionek ani żadnych cebulek.Pani kazała się dowiedzieć w połowie lutego.
Marzenko,oj słońce potrzebne jak krew do życia,a jest go na lekarstwo.
Gosia, do Ciebie wpadam aby umysł nacieszyć tak pięknymi wspomnieniami.
Chciałam Ci coś poradzić na chorobę" nicmisięchcizm", ale jakoś żaden lek nie przychodzi mi do głowy.
Cierpię na to dziadostwo również i doszłam do wniosku że jedynym panaceum to czas...jeszcze parę tygodni,
a następne dni według prognoz mają być cieplejsze to korzystniej dla nas
Jutro to niespodzianka, wczoraj to już historia, a dzisiaj to wielki dar.
Gosiu,przy twojej wadze nawet 10 kg więcej będzie nie zauważone.Pelargonie moje na razie wiszą ,poczekam tak do połowy lutego co najmniej.
Lucynko,u ciebie jak u Gosi żadne kg nie są straszne.
Helenko,na tą chorobę jest jedno lekarstwo - wiosna,a na nią musimy jeszcze trochę poczekać niestety.
Marzenko,tak jak rozmawiałyśmy będę ci mocno wdzięczna za landini i begonie,które ci podałam.
Miło Cię było ostatnio usłyszeć!
Przychodzę sprawdzić, jak się ma Twoje samopoczucie, ale wyczuwam lekką chandrę... kochana, do wiosny już naprawdę niedaleko... pomyśl, luty przeminie, a w marcu zaraz będziemy wojować w ogrodach do utraty tchu - wierzę, że wiosna przyjdzie o czasie
Pozdrawiam, jak zwykle podziwiając Twoje ukwiecone rabaty!