Dziś mimo paskudnej pogody wybrałam się na kije. Było tak ciekawie, że zapomniałam o brzydkiej pogodzie
Wybrałam piękną okolicę w sąsiedniej wsi i tam właśnie chodziłam po uprzednim nabyciu pączków w mieście

Spacer wielce udany - najpierw odkryłam, że samotny rozwalający się domek nad jeziorem w cudnej dolince pod lasem gdzie uwielbialiśmy chodzić na spacery - mało, że został kupiony

Już wyremontowany, a właściwie odbudowany - coś pięknego z niego zrobili!! Stałam zauroczona i gapiłam się przez płot - bo już ogrodzone i monitoring
A my przez to zdziczałe podwórko chodziliśmy jeszcze latem na spacery do bukowego lasu. Teraz się nie da

Zamurowało mnie, że można tak szybko odbudować dom i zabudowania gospodarcze.
Podczas dalszej wędrówki przez pole (jakoś do buków musiałam przecież dojść

) widziałam kilka stadek saren, lecące żurawie i łabędzie. Wchodząc znów do wsi, teraz od innej strony patrzyłam na nowo powstające domy, lubię obserwować jak szybko następują zmiany.
Przy jednym z domów powstała ogromna farma hodowlana. Duże poletka z oczkami wodnymi - pewnie jako wodopoje.
Kiedyś widziałam zwierzęta z dala, z drogi i myślałam, że to sarny, ale nie - to jakieś zwierzęta kopytne u nas w naturze nie występujące. Śmiesznie zadzierały ogonki przyglądając mi się uważnie i potem tak komicznie podskakiwały do góry - jakby odbijając się z 4 nóg na raz.... muszę wybadać co to za zwierzaki. Ze 30szt tam było jak nic, część bardzo daleko, więc nie dało się policzyć.