ale tak ,worek ciężki,bo z dużą bryłą trzeba by było wykopać a i uciekać trudno
ceny rzeczywiście duże może lepiej zacznę trenować z workiem wypełnionym do połowy ziemią i saperkę kupić
Otrzymałam e-mail z odpowiedzią z przedsiębiorstwa opiekującego się Lasem Miejskim. Proszą o cierpliwość ponieważ zdania są podzielone co do odmiany. Więc czekam dalej i sama szukam w necie.Na razie nie mogę iść zrobić lepsze zdjęcia ponieważ nie wychodzę z domu. Zdrowie nałożyło na mnie areszt domowy
Dziękuję . Na razie psikam i łzawię Ciekawe co Niemcy nasadzili Oni zawsze muszą nam dokuczać Takie drzewa sadzić że teraz nikt nie wie co to za odmiana
Moim zdaniem to zwykłe świerki, bardzo stare, zacienione chyba więc takie cienkie te gałązki i tak wiszą.Dawniej jakichś cudownych odmian nie sadzili, nawet Niemcy, tym bardziej w lesie
selli7 pisze:Moim zdaniem to zwykłe świerki, bardzo stare, zacienione chyba więc takie cienkie te gałązki i tak wiszą.Dawniej jakichś cudownych odmian nie sadzili, nawet Niemcy, tym bardziej w lesie
Stare tą są . Na podstawie starych fotografii jednego z miejsc , dokładnie otoczenie sanatorium,można określić, że mają około 100 lata reszta jeszcze starsza.
Jeżeli potrzebna większa liczba drzewek świerkowych to może warto
się pokusić o wychowanie sadzonek od podstaw czyli z ziarna.
Trochę trzeba na drzewko poczekać, ale za kilka lat też może przydałyby się sadzonki
świerków. Pod tymi starymi świerkami pewnie leży
sporo szyszek. Problem w tym, że najwartościowsze nasionka już
wcześniej powypadały z tych szyszek.
Właśnie zebrałam szyszki i wyłuskałam nasionka Co z tego wyjdzie zobaczymy nic nie tracę i tak chodzę codziennie na spacery bo mieszkam o kilka minut od lasu miejskiego i tak zwanego parku Jakubowo.Na razie wyłuskane nasionka leżą w ziemi na balkonie przykryte "łuskami" szyszek i śniegiem.
No, jak są szyszki, to nie ma problemu świerk czy daglezja (inaczej jedlica) - szyszki daglezji są nie do pomylenia z niczym (co widać na zdjęciu zamieszczonym przez Leśnika). Poza tym igły daglezjowe mają charakterystyczny zapach.
W Warszawie w parkach w latach 50tych i 60tych daglezję sadzono masowo - mnóstwo tego mamy. Wcale bym się nie zdziwiła, jakby się okazało że w Olsztynie sadzono to już przed I wojną.
Proszę pozdrowić Las Miejski w Olsztynie ode mnie. Nie byłam tam już ponad dziesięć lat, ale utkwił mi w pamięci jako wyjątkowo piękny park leśny. I jeszcze Las Warmiński na południe od Olsztyna - w okolicach Warszawy można z tym porównać tylko niektóre kawałki Puszczy Bolimowskiej; w Kampinosie tak ładne są tylko te kawałki, do których i tak nie wolno wchodzić.
Nie ma sprawy pozdrowię Las Miejski, który w tej chwili jest o wiele piękniejszy niż 10 lat temu Bardziej zadbany dużo zdrobione w kierunku rekreacji i sportu. I na szczęście nie wycinają, jak na razie, drzew na skalę masową