Sa second handy i tam mozna wszystko znalezc z ciuchow i domowej "drobnicy", ale prawdziwa skarbnica to car booty - rodzaj gield, na ktorych pojawiaja sie i handlarze i ludzie pozbywajacy sie roznej rupieciarni. Sporo w tym zlomu, ale czasem trafiaja sie fajne rzeczy. Wlasnie na car boocie ostatnio zaopatrzylam sie w kilkanascie doniczek, z czego 6 identycznych, 4 tez stanowiace komplecik. I tam mozna wlasciwie trafic wsio od roweru po zepsute skrzypce.
Wyjelam z wody fikusy, bo widze ze startuja im korzenie. Nie wszystkim, ale te co pewne, poszly w ziemie. Wsadzilam tez do doniczek 3 hibiscusy, ktore mialy juz korzonki od 0,5-1cm. Reszta jeszcze siedzi w plastikach i czekam az sie okresli.

2 cytryny zaczely wiednac, 2 trzymaja sie dzielnie - przejrzalam im tylki, okazalo sie ze 2 maja korzonki, a te co wymiekly po prostu nic nie wypuscily. Wsadzilam z powrotem, moze jeszcze sie namysla. Wyglada na to ze bilans i tak zapowiada sie niezly. Odpadl mi 1 hibiscus jak do tej pory.
Matkozcorka, ale mnie to kreci...
aha! W skrzynce z fuksjami, dziedzicznej z reszta, znalazlam jakis ogryzek rosnacy, ktory mi nie wygladal na chwasta. Okazalo sie ze mam begonie, ktora rozpaczliwie sie podlizuje i nawet zakwitla. Malusia. Fotne ja pozniej. No i pojecia nie mam jak ja przezimowac, a wyrzucic mi zal biedaka, skoro tak bardzo uparl sie zyc.