Witam miłych gości.
Kasiu - u mnie jeszcze naparstnice lezą rozpłaszczone śniegiem.
Bo co drugi dzień pada śnieg i co drugi świeci słońce.
Zwariowana pogoda totalnie.
Ramblerka na razie zamówiłam jednego i chyba więcej nie będzie bo miejsca na razie brak.
Danusiu - wcale Ci się nie dziwię.
Ja już też usiedzieć w domu nie mogę.
Co widać zresztą po fotkach.
Marysiu - przyjemnie popatrzeć co drugi, trzeci dzień, bo inaczej wszystko zasypane białym puchem.
Takie typowe przedwiośnie przypominające bardziej marzec, bo w marcu jak w garncu.
Dorotko - zaraz zajrzę czy znalazłaś.
Myślę, że jednak coś tam się i u Ciebie znajdzie.
Edytko - taka pora, która zaczyna już cieszyć.
Ja zaczynam od cięcia i sprzątania , jak tylko pogoda pozwoli.
Justynko - witaj.
Miło że wpadłaś.
Jadziu - mnie się wydaje, że tylko pozostało czekać na cieplejsze i suchsze dni.
Mam już sprzęt naostrzony i przygotowane narzędzia.
Przy pierwszej okazji biorę się za cięcie i oprysk eko na brzoskwiniach.
Stasiu, Asiu - u mnie tak samo.
Jak w kalejdoskopie.
Ale cieszy mnie, że już coraz bliżej wiosny.
Dziś rano około 5 cm mokrego śniegu a teraz już połowy go nie ma.
Zalega trochę tylko od północnej zacienionej strony.
Ale to dobrze, bo ziemia szybko odmarznie a roślinki już będą miały wody pod dostatkiem, aby ruszyć.
Klio - nie wiem o którym myślisz, bo jest ich kilka.
Mój to ten podzielony na pół wraz z Czechami.
Ale ja na miejskim pagórze, to i pewno wszystko szybciej spływa.
