Dzień dobry!
Dłuższy dzień widać gołym okiem. Kiedy dziś wyszłam z maluchem na trawnik parę minut przed szóstą, niebo już szarzało. Nie widać już było gwiazd. A teraz leniwie wstaje dzień.
Dzisiaj to już 3 godziny i 4 minuty.

Przecież od jutra już marzec! Najbardziej pracowity miesiąc w ogrodzie.

Właśnie przemyśliwam, jak urządzić sobie konieczne prace sobotnie i obowiązki zawodowe tak, żeby jak najwięcej czasu zostało na ogród.
Zajrzałam na długoterminową prognozę pogody. Prawie cały czas 10-12 stopni w dzień, w nocy najzimniej 5 marca, -2 stopnie. Zapowiadają też słabe deszcze, więc trzeba będzie już wystawić z garażu beczki na deszczówkę.
Nawet ta prozaiczna świadomość mnie zachwyca. Przecież to też oznacza wiosnę.
Rudominko, Misiu, dziękuję Wam, że odwiedziłyście mnie jeszcze wczoraj.
Rudominko Aniu, nic to, biały floksik już jest, wydałam na niego niecałe cztery złote, więc jakoś przeboleję.

Mam tylko nadzieję, że się przyjmie i rozrośnie się w ładną kępkę, bo jak nie, to będę Cię nagabywać o jakąś sadzonkę.

Dziękuję!
Misiu, tak, wiem, że pies będzie olbrzymi i że kocha wodę, bo już mieliśmy takiego.

Zaliczał każdą kałużę i każdy strumyk na spacerze, ale do oczka wodnego jakoś się nie garnął. Może kilka razy w ciągu swojego życia wykąpał się w nim. Mam nadzieję, że ten mały też jakoś nauczy się omijać oczko i da spokój rybkom.

Bratki mnie właśnie tym kolorem zachwyciły. Od razu sprawdziłam rano, jak przetrwały noc, bo u nas też jeszcze przymrozki się zdarzają, ale wygląda na to, że wszystko jest w porządku. Jest szron na trawie i na dachach okolicznych domów, ale bratki stoją prosto.
Dzisiaj zamieszczę może kilka zdjęć z czerwca zeszłego roku.
Inkarwilla
Liatra
Lawenda
