Jadziu, miło przeczytać, że wracasz do formy. Teraz zły czas dla zdrowia. Musimy przetrzymać.
Sama jestem kaszląca niemiłosiernie, a i tak w bluzeczce wyskakuję co i rusz do ogrodu; a to dolać wody psom, a to dosypać słonecznika sikorkom, a to podrzucić kolejne jabłko kosom... Ubrać się? Nie warto, bo to dwa kroki. A potem takie są skutki tej beztroski.
Dobrego dnia.
