Jestem jestem, niestety nie tylko ogrodowe roboty mnie czekają.
Rano postawiłam do gotowania mięsiwa na pasztet to i musiałam go zrobić jak tylko troszkę wydychałam. Pranie też trzeba nastawić i powiesić, jedno wisi a drugie za chwilę się skończy to jeszcze muszę przed spaniem powiesić.
Jadziu robota nie zając i ciągle siedzi pod miedzą i wcale się nie chce wynosić, a mogłaby bo byłoby lżej w życiu.
Aguś spociłam się dopiero jak wlazłam do domu, na dworze tak wiało że nie sposób było być mokrym, mam nadzieję że nic mnie nie wzięło.
Goldi dostanie pęcherznicę Luteus, róże Golden Wings i miniaturkę Coco, trawkę Hakoechla All Gold, miskant strictus Zebrinus. Jako tło od strony kompostu chciałam posadzić tuje lub jałowce. Od
adamiec-Irenki dostał sadzonkę hortensji i malutkie brateczki ale nie wiem jakiego koloru. No i dostanie swoje krokusiki które usiłował przesadzić rok temu.
Bosz.. jak mi smutno.
Irenko zimno czy nie muszę robić bo mnie jesień zastanie przy wiosennych pracach.
Julcia jakbyś mnie widziała w chustce okutana jak ruska babuszka to byś się nie dziwiła że mi nigdzie nie nawieje,
Agatka-goferek mnie widziała i może to potwierdzić, na grzbiecie gruby polar po synu w spadku i wiatr mi nie straszny. Tylko w głowie huczy.

Do Afryki to nie dam rady się dokopać, po drodze mam czarnych szkodników i pełno ich korytarzy i zawalisk węglowych.
Majeczko odpoczynek już był, w zimie, teraz tylko czas na robotę bez końca.
Ewuniu mnie wylazły lobelie takim makiem że aż strach, ale pikować ich nie będę tylko przesadzę w całości do głębszych doniczek a potem do gruntu, i niech rośnie taki gąszcz. Nic więcej jeszcze nie siałam.
Małgosiu a co ja bym robiła w łóżku jak do północy spać i tak nie umiem.
Wiecie co najwyższy czas zamknąć ten wątek bo to już 75 strona, nawet nie zauważyłam kiedy tyle nagadałyśmy.
