I dalej pada niestety.
Ale balkonik zaczyna powoli zarastać.
No i pachnie różą, surfinią i liliami oczywiście.
Dobrze, że mam chociaż taka małą oazę suchości.
Ewuniu - na razie pączek piwonii, ale znów leje, czy da radę się rozwinąć w tym deszczu czy też prędzej zgnije.
Lilia przypomina trochę Landini chociaż nią z pewnością nie jest.
Za to jej żywotność jest bardzo duża i odporność też.
Mimo niekorzystnych warunków na jakie była wystawiona ma kwiaty wielkości dwóch dłoni.
Miiriam - marne bo to pojedyncze kwiaty a nie bukiety jak było w zeszłym roku.
Niestety ten rok będzie stracony dla roślin.
Aneczko - nikt się nią nie zachwycił, bo pojedynczy pąk nie robi wrażenia.
Dopiero róża cała w kwiatach daje efekt.
Cieszę się, że kot już zadomowiony. A że psoci - cóż taka natura młodzika.
Anitko - miło, że wpadłaś.
I dalszy ciąg moich malutkich radości.
