

Muszę znaleźć jej nazwę, bo w necie opisują jedynie żółta. Ma jedną wadę, że wszystkie piękne olbrzymie kwiaty rosną buzią do dołu. Tutaj rośnie 20 lat bez okrycia i kwitnie co roku.
Potem kupiłam 4 na FO (nie pamiętam już od kogo) i 3 rosną i kwitną b. ładnie, a jednej coś nie pasuje. Jak nie przepadnie to muszę wiosną coś z nią zrobić.



Zachęcona uprawami zamówiłam na prezent imieninowy u koleżanek dwie kolejne marketowe ...nie wiem gdzie kupiły (jedna biała, druga koralowa), ale przyjęły się nie omarzają i kwitną ogromnymi pięknymi kwiatami.


Po kwitnieniu sypnę nawozem albo sztucznym albo przekompostowanym kurzeńcem i to samo przed wegetacją wczesną wiosną. Nie okrywam, a po kwitnieniu obrywam żeby nie zawiązywały nasion. Na wiosnę żółtą i dwie marketowe przycinam do miejsca pąków. Te forumowe są jakieś inne (jedna ITOH) i obcinam do gruntu, bo one usychają tak jak wszystkie piwonie.
Niewiele Ci pomogłam, bo coraz mniej angażuję się w uprawy z racji wieku i nagromadzenia różnych zajęć...także wybacz.
Widzę, że obydwie mieszkamy na Jurze, ale ja mam glebę gliniastą zlewną, a gleba ma ogromny wpływ na rośliny.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny






