Loki, tak mi się porobiło na starość,

że zaczęłam bać się rzeczy, które wcześniej, nie robiły na mnie wrażenia. Z pewnością, obniżona odporność eMa, ma tutaj duże znaczenie.
Kasiu, kotki odkarmione, żeby nie marzły zimą, to i piękne, ale mam ogromne wątpliwości, czy wiosną pozwolą nazwać ogród pięknym? Kiedy nie śpią, to urządzają dzikie gonitwy, a cztery sztuki, jak tylko przebiegną, to stratują mi rośliny do gołej ziemi.

Na razie ganiają ścieżkami wydeptanymi przeze mnie w śniegu i chyba tylko dlatego cieszy mnie, że on jeszcze leży,

bo już chciałoby się wiosny! Na szczęście, mimo chwilowej odwilży, jeszcze sporo śniegu zostało, bo znowu mocno mrozi, a śnieżek ledwie poprószył.
U Ciebie trochę cieplej, to może nie będzie dużych strat, mimo braku śniegowej kołderki?
Jolu, mrozy dopisały, a śniegu nie dosypało. W sumie dobrze, bo jeszcze dużo go zostało, że nie wspomnę o hałdach po odśnieżaniu dróg!
Miło, że moje wspomnienia Cię ucieszyły

, bo ja już nie wiem, czy mnie cieszą czy wpędzają w depresję, wyświetlane automatycznie wspomnienia sprzed kilku ostatnich lat, na których widać kwitnące kwiatki!
Trzymaj się cieplutko, Jolu.
Soniu, ogrodówki mam od początku i wcześniej, po mroźnych zimach kwitły obficie, a kiedy zrobiły się cieplejsze, to przestały.

Chyba w końcu zaakceptowały "angielskie" zimy i znowu zaczęły kwitnąć, a już niebieska, to zaskoczyła mnie mnóstwem kwiatostanów.
Ciekawe, jak zareaguje na powrót mrozów?
Hiacynt przekwitł, ale już drugi pachnie, a to dzięki sąsiadce, która jeździ na zakupy do marketu.
Martwią mnie cebulki w doniczkach przeznaczone na wcześniejsze kwitnienia tarasowe, bo już wystawiają nosy w zimnej piwnicy.

Otworzyłam im okno na te mrozy, a jak tylko miną, pójdą na balkon, może tak powstrzymam wzrost?
Bardzo dziękuję za życzenia, Soniu

, zwłaszcza, że straszą dopiero nadchodzącą epidemią grypy!
Trzymajcie się z daleka od wirusów!
Wiosna na parapecie.
Mój szpinak malabarski wypuszcza nowe pędy, ale od razu kwitnące.
Mam też jednego pomidorka,

wyrósł w donicy szpinaku!
Posiałam heliotrop i kobeę, bo jej nasionkom kończył się termin przydatności, a nuż wyrośnie? Na razie nic nie widać.
Odrobina lata na rozgrzewkę w ten mroźny dzień.
