@ Lojka – coś w tym jest. Chociaż prawda jest taka, że w Paryżu jest o kilka stopni cieplej dlatego, że to miasto i serce gigantycznej aglomeracji, gdzie ciągłość zabudowy zachowana jest na bardzo dużym obszarze. A w mieście wiadomo – mury, bruki i asfalt się nagrzewają od słońca i potem oddają to ciepło, samochody ciepłem wieją z rur wydechowych, ciepło wycieka z nie do końca wyizolowanych mieszkań – w efekcie temperatura i o parę stopni wyższa niż w identycznym położeniu geograficznym, ale na wsi.
@ Neferet – te krokusy to w Paryżu, nie u mnie. U mnie na razie ani śladu. Te, co znalazłaś w piwnicy, może rzeczywiście w doniczki – potrzymaj trochę w chłodnym miejscu z plusową temperaturą, żeby się ukorzeniły jak jesienią, a potem już na mróz.
Poniżej parę fotek. Krogulec prawie w paszczę mi wleciał, skręcił w ostatniej chwili. A ciemierniki już urządzają przepiękny festiwal.
Accipiter nisus

Galanthus nivalis

Helleborus orientalis
Pozdrawiam!
LOKI