A jakie cudeńka tam mieli! Na przykład dalie... Nie lubię jeździć komunikacją miejską, bo chętnie bym tam wróciła.
Agatko, to chcesz ode mnie nasion dalii, czy rezygnujesz z ich siewu?
Iwonko [00..] - też lubię kalle. Tylko nie mam do nich szczęścia.
W ubiegłym roku ładnie mi rosły, rosły, rosły, a potem już tylko marniały, marniały... aż całkowicie padły.
Ponieważ jednak jestem uparta baba, to w tym roku będę z nimi walczyła od nowa. A nuż się uda....
Marysiu [Maska] - nie mam w domu calli, bo mi zeszłoroczne padły.
Natomiast pełnika się nie wykopuje na zimę. On nie marznie.
Te pełne kwiaty, które podobne są do pełnika, to są pełne jaskry. A te już trzeba wykopywać, tylko że się nie opłaca ( przynajmniej mnie) przechowywać w domu, bo one nie są drogie, a nigdy jeszcze nie udało mi się ich przez zimę przetrzymać, więc zrezygnowałam.
Tereniu - jeśli masz doświadczenie w uprawie calli, to bardzo Cię proszę o jakąś ściągę.
Izo - też mi się w ubiegłym roku kalle nie udały, ale będę próbowała do skutku. Kiedyś przecież muszą urosnąć i zakwitnąć.
Kasiu [Kasiula] - ja też do tych pobliskich sklepów nie chodzę, a jeśli muszę po coś pójść, to stoiska ogrodnicze omijam z daleka.
Dzisiaj M zaparkował akurat naprzeciwko ogrodniczego i tam weszliśmy. To jak przejść i nic nie kupić? Przecież się nie da.
Dorotko - w ubiegłym roku interesowałam się pełnym onętkiem, bo już go miałam, tylko nie biały. No i dowiedziałam się, że nasiona zebrane z pełnego wydadzą pełny. To znaczyłoby, że powtarzają cechy macierzyste. Mam nasiona zebrane przez siebie. Wysieję, to się zobaczy.
Był jeden jedyny i tak kwitł:

Jacku - oby te wspaniałości jak najszybciej mogły znaleźć się na przeznaczonych dlań miejscach.
Reniu - ja też miałam zawsze te pojedyncze kosmosy, a w ubiegłym roku nawet jeden nie wyrósł.
Ale Tobie wyrosną, z pewnością.


















