Dzień dobry!
Ciagle nie nadążam z pracą, więc zanim się uporam z zaległościami, będę musiała ogródkowe sprawy traktować dorywczo. Chociaż oczywiście wolałabym odwrotne proporcje.

Ale są dobre wieści: stawianie wiaty jest już w toku. Dzisiaj ciąg dalszy budowy, ale efekty zobaczę po południu, gdy wrócę z pracy. Ciekawa jestem, czy ekipa upora się z tym do końca tygodnia? Wtedy w przyszłym tygodniu mogłabym już przekopać moją nową rabatę i posadzić, co tu mam na podorędziu.
Dziś mamy dzień dłuższy dokładnie o trzy godziny. Jest dość pochmurno, więc świt wstaje szary, ale jednak wstaje. A po południu nawet o 17 jest jeszcze dość jasno. Można zrobić niejedno.
Dziękuję Wam wszystkim, którzy tu zaglądacie.
Mamciu Tereniu, to dobrze, że taki jaśminowiec Ci odpowiada. Spróbuję wykopać jakiś pęd z korzonkami, a jeśli takiego nie znajdę, to przyślę Ci patyczki. Mam nadzieję, że się ukorzenią i będziesz miała z nich pociechę.
Kriss, u nas na Śląsku już są krokusy, ale nie wszędzie jest tak ciepło. Za kilka dni po moich nie będzie śladu, za to Twoje będą kwitły jak szalone. Będzie sprawiedliwie.
Rudominko, miałam kiedyś wiele kolorów krokusów, niestety wymarzły pamiętnej zimy przed dwoma laty. W zeszłym roku wylazło raptem parę sztuk, w tym roku i tego nie ma. Te białe posadziłam w zeszłym roku jesienią, mam nadzieję, że utrzymają się dłużej i stworzą ładne kępki.
Aguś aage, tak, pod warunkiem, że kwitnie w ogrodzie.

Moje gałązki zostały ścięte jakieś dwa tygodnie temu i rozkwitły sobie w domu.

Ale jeszcze trochę i krzew w ogrodzie też będzie tak wyglądał.
Miłeczko takasobie, życzę więc pięknego kwitnienia forsycji. Strasznie lubię, kiedy taki żółty krzaczek wesolutko błyszczy wśród wczesnowiosennej szarości. Mówisz, że z patyczków nie przyjęła Ci się? Ciekawe, chyba spróbuję, może się uda.
Małgosiu, to niestety możliwe. Nie wiem tylko, czy to krety, czy raczej nornice. Podobno tylko narcyzów nie lubią, resztę cebulowych pochłaniają bez przebierania. Ale może już coś się pokazało spod ziemi? Muszę zajrzeć na Twój wątek.
Grażynko, jeszcze ciut ciut i krokusy będą też u Ciebie. Cieszę się z tych moich białych, bo to jedyne, jakie mam, resztę załatwiła zima sprzed dwóch lat. Muszę ich sobie dosadzić jesienią. Strasznie lubię, jak zakwitają na podjeździe do garażu, na pasie trawy między kołami samochodu.
Misiaczku, no pewnie, zrobię zdjęcia dzisiaj po pracy, bo teraz jest jeszcze ciemnawo.
Kupiliśmy na All dwa wybiegi, to długa historia, w każdym razie zatrzymaliśmy oba i zestawiliśmy je otworami wejściowymi. Królik ma dwa razy więcej miejsca niż w pojedynczym wybiegu, a przeskakiwanie z jednego do drugiego to dla niego dodatkowa atrakcja.
Aniu akl, masz rację, strasznie lubię te lśniące żółtości wczesną wiosną. Zwykle na Wielkanoc mamy forsycję w wazonie na stole świątecznym, obwieszoną wydmuszkami.

Nie wiem jednak, czy w tym roku nie przekwitnie, zanim przyjdą święta.
Elu, no właśnie u mnie przebiśniegi nie mają ani jednego kwiatka. Ciekawe dlaczego, czy to ta nietypowa zima im jakoś zaszkodziła?
Życzę Wam pięknego i pogodnego dnia.
Zamieszczam zdjęcie przylaszczek z zeszłego roku, bo w tym jakoś ich nie widać.
